
Niektórzy myślą o własnym biznesie, bo chcą robić to, co lubią, np. gotować. To dobra droga, jeśli szuka się szczęścia, ale nie, gdy zależy nam na pieniądzach. Forbes.com opublikował zestawienie najbardziej opłacalnych branży, w których naprawdę opłaca się otworzyć biznes.
Amerykańscy dziennikarze we współpracy z firmą Sageworks, która zajmuje się badaniem małych i średnich firm, przeanalizowali sprawozdania finansowe 100 tys. prywatnych przedsiębiorstw o rocznych przychodach mniejszych niż 10 milionów dolarów.
W każdej branży próba była nie mniejsza niż 50 firm. Wyniki są wiarygodne i pouczające. W niektórych branżach przedsiębiorcy odnotowują średni zwrot z inwestycji przed opodatkowaniem rzędu 25 procent. W innych zwykle ląduje się 7 proc. na minusie.
10 najbardziej dochodowych branży i ich średnia stopa zwrotu przed opodatkowaniem. Jak można się domyślić, królują usługi:
Prowadzenie ksiąg, projektowanie systemów rachunkowości, rozliczenia pracowników, przygotowywanie sprawozdań finansowych. Jednym słowem nudy. Ale jak opłacalne. Popyt nie słabnie niezależnie od koniunktury. Koszty są małe. Wydatki na marketing znikome. Wystarczy kilku zadowolonych klientów na początek.
Podobnie, jak wyżej. Branża może nieco bardziej porywająca, ale i mniej odporna na cykle koniunktury. Koszty równie małe. Trzeba niestety od czasu do czasu wpisać w wydatki reprezentacyjne dobrą kolację w drogiej restauracji.
Główna zaleta: jeden dentysta, przy odpowiedniej liczbie foteli, może obsłużyć kilku pacjentów jednocześnie. Można liczyć na tanie wsparcie stażystów. Zarówno w USA, jak i w Polsce, za większość zabiegów klienci płacą z własnej kieszeni, więc nie trzeba się męczyć z firmami ubezpieczeniowymi (USA) czy NFZ-etem (u nas).
Chodzi o wykańczanie wnętrz, wzornictwo przemysłowe, wykonywanie projektów graficznych. Rentowność tej branży zwiększyła rewolucja informatyczna. Projektant całe biuro może już zmieścić w laptopie. Największy koszt to oprogramowanie. Jednak wciąż im dalej na wschód, tym bardziej dziko...
Specjaliści - pediatrzy, pulmonolodzy, okuliści - zarabiają więcej niż interniści. Dlaczego? Bo mogą ominąć system ubezpieczeń i dzięki temu mają większą możliwość kształtowania ceny.
W skład tej branży wchodzą uzdrowiska, centra planowania rodziny, rehabilitacji, dializy. W sektorze prywatnym na usługach ambulatoryjnych zarabia się lepiej niż na prywatnych szpitalach. I jedne, i drugie w Polsce (i Europie) brzmią egzotycznie.
Tak zarabiają zarówno agenci ubezpieczeniowi, jak i np. likwidatorzy szkód. Siódma pozycja i dopiero trzecia branża spoza szeroko pojętych usług medycznych.
Ludzie chorują zawsze, niezależnie od koniunktury. Dlatego lekarze, tam gdzie mogą sprzedawać swoje usługi, mają się dobrze. "Forbes" zaznacza jednak, że w tej branży w Stanach Zjednoczonych, drobni przedsiębiorcy stracili zdolność kształtowania cen na rzecz wielkich firm ubezpieczeniowych. Co mają powiedzieć polscy w konfrontacji z NFZ?
Stopę zwrotu z tego rodzaju biznesu zmniejsza znacząca inwestycja, którą trzeba ponieść na starcie. Jednak w momencie, gdy specjalistyczna maszyneria jest już zainstalowana, testów i analiz można robić, ile dusza zapragnie, przy znikomym koszcie jednostkowym usługi.
Tutaj analitycy Sageworks zaliczyli małe banki, kasy pożyczkowe (nasze SKOK-i). Pieniądze dla pieniędzy zawsze były intratną branżą. Niestety z całej dziesiątki ta jest najbardziej podatna czynniki zewnętrzne. Przy nieuchronnym krachu finansowym, małym firmom z branży może być ciężko.
Wydaje się, że publiczna służba zdrowia jest nie tylko niewydolna, ale też odcina potencjalnych przedsiębiorców od źródła pewnych zysków. Czy rzeczywiście nie da się zapewnić opieki medycznej dla najbiedniejszych i jednocześnie nie odbierać biznesmenom szansy na wzbogacenie się, a bogatszym pacjentom możliwości skorzystania z usługi na poziomie, do której przyzwyczaił nas wolny rynek?