
Wojny, zmiany rządów, katastrofy, wielkie odkrycia. Na to zwracają uwagę tradycyjne media podsumowując mijający rok na świecie. Ale nie my. Manageria przedstawia najważniejsze wydarzenia w biznesie. Zarówno te, które wszyscy odczuliśmy na swojej skórze, jak i te najbardziej medialne, które działały jedynie na wyobraźnię.
Ograniczenie jest tylko jedno - jak najmniej polityki. Bo wiadomo, że gdyby tylko chcieli, politycy mogą zmienić wszystkie rynkowe trendy. My chcemy o tym na chwilę zapomnieć, dlatego nie znajdziecie tu Busha, Putina, Sarkozy'ego, ani Tuska. Najważniejsze wydarzenia 2007 roku. Zaczynamy:
Początek roku był świetny. Dobra koniunktura na całym świecie. Historyczne rekordy na Wall Street zwiastowały tłusty rok dla inwestorów. W kwietniu Dow Jones Industrial Average przekroczył 13 tys. punktów. Kolejną psychologiczną barierę - 14 tys. - przełamał 19 lipca, ale już wtedy system finansowy chwiał się. Powód pozornie błahy - w USA zaczęły tanieć domy.
Jako pierwsze zbankrutowały dwa fundusze banku Bearn Stearns, które inwestowały w papiery wartościowe zabezpieczone hipotekami. Potem w tarapatach znalazły się kolejne banki w USA i UE. Aby ratować sytuację, banki centralne rzuciły na rynek gotówkę. W sierpniu EBC przeprowadził największą jednorazową interwencję w historii, wpompowując do międzybankowego obiegu prawie 100 mld euro! Fed zareagował dużo spokojniej - wspomagając banki na skalę niespotykaną od 11 września 2001. Sytuację udało się opanować, ale tylko chwilowo.
Jeszcze w połowie grudnia banki centralne pobiły kolejny rekord. Awaryjnie na całym świecie - w UE, USA, Japonii, Wielkiej Brytanii - do obiegu trafiło ponad pół biliona dolarów. Czy dzięki temu system finansowy w końcu stanie na nogi? Zobaczymy w przyszłym roku.
Oprócz prezesów największych firm Wall Street, najznamienitszą ofiarą kryzysu stał się dolar. W stosunku do euro dolar stracił w 2007 roku 9 proc. na wartości. Walutę "twardą jak złoto" pogrążyli ostatecznie brazylijska modelka, czarnoskóry raper oraz mało znany jegomość z Chin.
Giełdowa bańka w Chinach. Rząd w Pekinie robił, co mógł, żeby schłodzić szaleństwo na parkietach - straszył, reglamentował, wprowadzał ograniczenia. Ale nie pomogło. Szanghajski indeks w październiku osiągnął maksimum na poziomie trzykrotnie większym niż na początku roku. Analitycy są zgodni, że chińskie spółki są dramatycznie przewartościowane. Ale nikt nie zwraca na to uwagi.
Na początku listopada na giełdzie debiutuje chiński koncern energetyczny PetroChina. Znaczy się na parkiet w Szanghaju trafia zaledwie 2,2 proc. spółki. Akcje szybują do tego stopnia, że szacowana wartość PetroChina przekracza bilion dolarów. Kto nie kupiłby spółki, która do społu z Sinopekiem kontroluje 90 proc. chińskiego rynku energetycznego? Wartość koncernu przerosła tę amerykańskiego Exxon Mobil. PetroChina jest już największą firmą na świecie. Cztery z 10 największych spółek mają obecnie swoje siedziby w Chinach.
Były też nieprawdopodobne debiuty internetowe. To już bańka do kwadratu. Akcje skądinąd obiecującej Alibaba.com, której historię opisaliśmy tutaj, w dniu debiutu kupowano za cenę 300-krotnie wyższą od przypadającego na każdą jednostkę zysku!
Już w styczniu Microsoft wypuścił na rynek nową wersję systemu operacyjnego Windows - Vista oraz pakiet Office 2007. Miał być przełom: "To będzie mój pomnik dla ludzkości", obiecywał Bill Gates, a klienci czekali na nowy produkt ponad pięć lat. System okazał się dla użytkowników rozczarowaniem (wyważoną recenzję możecie przeczytać tu).
Ale przecież nie satysfakcja klientów jest głównym celem korporacji. Produkt sprzedaje się lepiej od poprzednika - XP, który w opinii ekspertów był najlepszym systemem z linii Windows. Październikowa premiera konkurencyjnego systemu Leopard dla komputerów firmy Apple obeszła się bez fajerwerków. Znawcy chwalili, ale lud zamiast Mac-ów kupował komputery osobiste z Vistą.
Za to cały świat dużo bardziej ekscytował się premierą długowyczekiwanego telefonu firmy Apple, czyli iPhone'a. Akcja okazała się kolejnym arcydziełem marketingu w wykonaniu firmy Steve'a Jobsa. Po premierze na przełomie czerwca i lipca, recenzenci gadżetów narzekali, szef Microsoftu wyśmiewał produkt, a Apple liczył pieniądze. Udało się. Telefony stały się kolejnym, po Macintoshach i iPodach, udanym produktem firmy.
W kwietniu Toyota ogłosiła wyniki za pierwszy kwartał. Okazało się, że koncern wyprodukował więcej aut niż dotychczasowy lider General Motors, który niepodzielnie rządził przez 76 lat. Amerykanie próbowali się jeszcze bronić, ale wygląda na to, że w podsumowaniu tego roku zostaną w tyle za Japończykami. GM przegrywa w USA i w Chinach. W 2008 roku przewaga Toyoty ma wzrosnąć.
W lipcu amerykański Boeing przedstawił swój najnowszy produkt - Dreamlinera 787. Gdy nowy odrzutowiec kołował po lotnisku w Seattle, inżynierowie z europejskiego EADS wciąż byli zaplątani w kable elektryczne.
To właśnie problemy z instalacją były przyczyną kompromitujących opóźnień koncernu w dostawie supersamolotu Airbus A380. Ale udało się. W październiku dwupokładowy gigant odbył pierwszy lot pasażerski.
Problem w tym, że zdaniem wielu, na tak duży samolot zwyczajnie nie ma zapotrzebowania. Ale od czego Niemcy, Francja, i Hiszpania mają tak rozbudowaną służbę dyplomatyczną?
21 lipca w księgarniach ukazała się ostatnia część Harry'ego Pottera. Tym samym po dziesięciu latach zakończyła się najbardziej dochodowa seria w historii rynków wydawniczych. Tylko w ciągu pierwszych 24 godzin książka rozeszła się w 8 milionach egzemplarzy. S
zacuje się, że jak dotąd stworzona przez J. K. Rowling marka zarobiła 15 miliardów dolarów a koniec książkowej serii nie oznacza końca przychodów. Zostały jeszcze dwie ekranizacje, gry komputerowe, gadżety... no i zagraniczne tłumaczenia. Premiera polskiego wydania "Harry Potter i Insygnia Śmierci" pod koniec stycznia.
5 listopada rozpoczyna się strajk amerykańskich scenarzystów, którzy domagają się większych udziałów w zyskach ze sprzedaży ich dzieł na płytach DVD i w internecie. Wydarzenie ma znikome znaczenie dla światowej gospodarki, ale widzowie na całej kuli ziemskiej obawiają się, że nie zobaczą zakończenia swoich ulubionych seriali.
Na koniec coś o decyzjach rządów. W styczniu do Unii Europejskiej dołączyły Bułgaria i Rumunia. Najprawdopodobniej wspólnota poprzestanie na 27 krajach członkowskich. Dlaczego? Bo następni w kolejce - Serbia, Turcja czy Ukraina - jak na razie są dalej niż bliżej akcesji.
1 stycznia Słowenia przyjęła euro. Do 13-osobowego obecnie klubu przystąpią wraz z nowym rokiem kolejne niewielkie kraje - Malta i Cypr. Ani Polska, ani Czechy, ani Węgry nie przybliżyły się w 2007 roku do strefy euro.
21 grudnia Czechy, Estonia, Litwa, Łotwa, Polska, Słowacja, Słowenia i Węgry zostały w końcu przyjęte do strefy Schengen. Od dawna obiecywane zniesienie granic stało się faktem. Rzadko zdarza się tak pozytywne wydarzenie polityczne. Dlatego poza konkurencją zamieszczamy je w rankingu.