17.12.200707:27

Pożegnanie z dolarem

fot. Wikipedia
To nie tylko papierowe złoto, które napędza system pieniężny na całym świecie, ale też symbol wartości, na których zbudowano potęgę gospodarczą USA... i Polski. Manageria oddaje hołd odchodzącej ikonie popkultury - dolarowi.


Ceny produkcji przemysłowej (PPI) w USA w listopadzie wzrosły o 3,2 proc. Najwięcej od 34 lat. Oznacza to jedno - wzrost inflacji. Fed musi ciąć stopy procentowe, aby ratować system finansowy przed krachem, a to powoduje dalszy spadek wartości dolara. To jeszcze nie koniec, z dolarem może być naprawdę źle.

Szczegółową historię dolara w XX wieku możecie przeczytać tutaj

Niewykluczone, że jesteśmy świadkami rewolucji. Kultowe zielone, bucksy, dolce tracą już nie tylko na wartości względem euro, ale przede wszystkim tracą w oczach zwykłych ludzi. A to oni też w dużej mierze decydują o sile pieniądze. Problem w tym, że reputacja dolara leci w dół szybciej niż jego kurs względem innych walut.

Nawet najbardziej spektakularne wydarzenia na rynkach finansowych, miliardowe interwencje banków centralnych, nie przemawiają do wyobraźni tak jak gwiazdy szołbiznesu.

Marilyn Monroe, symbol seksu lat 1950. uwodziła publiczność w westernie "Rzeka bez powrotu", śpiewając o "jednym srebrnym dolarze", który przechodzi z rąk do rąk. Wyjątkowo romantyczne:

Jeszcze w 1999 roku raper 50 Cent wydał płytę "The Power of Dollar", gdzie w tytułowym utworze śpiewał: "nie musisz szanować czarnucha, ale szanuj jego kasę (...) Moc dolara (kasa, kasa):

Mit dolara miał się świetnie dzięki takim ludziom jak Alex Tew, student z Wielkiej Brytanii, który założył stronę www.milliondollarpage.com. Sprzedawał na niej pojedyncze piksele po dolarze za sztukę. I dorobił się miliona. Bucksów.

Ale już starszy kolega po fachu 50 Centa - Jay Z - wbił amerykańskiej walucie nóż w plecy. Na najnowszym teledysku wywija już eurasami, w tekście ani słowem o dolarze:

Do tego jeszcze słynna brazylijska modelka Gizele Bundchen zaszokowała wszystkich, gdy odmówiła honorarium w dolarach. W mediach zaczęto mówić o upadku symbolu dolara w popkulturze.

Z Czech do Fort Knox

Wartość dolara, określana jako siła nabywcza, czyli ilość towarów i usług, które można było za nie kupić zmieniała się z czasem - to rosła, to spadała aż do XX wieku. Od 1900 roku siła nabywcza dolara na skutek nieprzerwanej inflacji spadła dwudziestopięciokrotnie.

Przez wieki synonimem bogactwa, chciwości, żądzy posiadania było zwyczajnie złoto i srebro. Oczywiście na świecie bito tysiące monet, potem drukowano tysiące papierowych banknotów, ale nazwa żadnej z nich nie przedarła się do zbiorowej świadomości.

Udało się to dopiero dolarowi. Dlaczego? Bo w XX wieku przejął on funkcję kruszców. Banki w każdym zakątku globu przestały trzymać w sejfach wystarczającej ilości złota i srebra, aby pokryć wszystkie zaciągnięte zobowiązania. Ich wypłacalność gwarantowały banki centralne, a te o swojej wiarygodności przekonywały głównie zapasami walut - 2/3 z nich to dolary.

Mało kto zdaje sobie sprawę, że Dolar Wszechmogący, jak nazwał go po raz pierwszy amerykański pisarz Washington Irving (autor m.in. "The Legend of Sleepy Hollow", znanej z ekranizacji Tima Burtona "Jeździec bez głowy"), pochodzi z... Czech.

W Jachymowie w północno-zachodniej części kraju odkryto w XVI wieku bogate złoża srebra. Przedsiębiorcy, którzy je wydobywali bili popularną monetę o wadze około 1 uncji, czyli 28 gramów. Ponieważ niemiecka nazwa miejscowości brzmiała Joachimsthal, markę nazwano talarem. Termin przyjął się w wielu krajach, między innymi w Skandynawii, gdzie wymawiano go "dalar", czyli mniej więcej tak, jak po angielsku brzmi nazwa dolara. Wraz z osadnikami dolar trafił do Ameryki.

Przez wieki, aż do lat 1930, czyli Wielkiego Kryzysu, prezydentury Franklina D. Roosevelta i wprowadzenia New Dealu, w USA swobodnie krążyło wiele złotych monet nazywanych dolarami. W 1792 roku Kongres ustalił pierwszy standard - 1 dolar = 24 gramy srebra lub 1,6 grama złota.

Banki mogły emitować własne banknoty, oczywiście z zastrzeżeniem, że miały w sejfach odpowiednią ilość szlachetnych metali. Pierwsze banknoty bez pokrycia były drukowane dopiero podczas wojny secesyjnej w 1862 roku.

W ramach Nowego Ładu w 1933 roku Kongres uchwalił pakiet ustaw, które zabroniły używania złotych monet jako pieniądza. Powód? Trzeba było ratować gospodarkę pogrążoną w Wielkim Kryzysie. Prywatne posiadanie kruszcu stało się nielegalne. Wyjątkiem była biżuteria, np. obrączki ślubne.

Rząd zaczął skupywać złoto za dolary. A zgromadzone zapasy zamknięto w wielkim skarbcu - zbudowanym specjalnie w tym celu Fort Knox.

Od tej pory rozpoczęła się światowa kariera waluty. Banknoty krążyły z ręki do ręki w USA, a potem poza granicami kraju. Po drugiej wojnie światowej na świecie wprowadzono tzw. system Bretton Woods. Cały świat zaufał największej potędze - Stanom Zjednoczonym. To dolary miały być wymienialne na złoto po kursie $35 za uncję, a pozostałe waluty miały jedynie pilnować swojego kursy względem bucksów.

Papiery szeleściły, a o kruszcach, które miały reprezentować mało kto, oprócz bankierów, pamiętał. W końcu na początku lat 1970, gdy okazało się, że w Fort Knox nie ma wystarczającej ilości złota, aby wymienić je na wszystkie wydrukowane dolary, postanowiono zerwać z tzw. standardem złota. Teraz banki centralne drukują taką ilość pieniądza, aby ceny nie rosły zbyt szybko.

Znak po dolarze pozostanie

Co narysujecie, gdy chcecie jak najkrócej pokazać graficznie pieniądz? $. Zastanawialiście się, skąd ten znak? Z Meksyku. Znak używany był jako symbol meksykańskiego peso ( standardowej wadze) i został potem jako ?hiszpański dolar? przyjęty w USA. $, jak Spanish.

 Symbol został przejęty prawdopodobnie od hiszpańskich żołnierzy, którzy nosili z sobą narodowy symbol - dwóch maczug Herkulesa owiniętych wstęgą z łacińską maksymą "Non Plus Ultra". Co ciekawe znak $ pojawił się na amerykańskiej walucie dopiero... w lutym tego roku. Na skutek ustawy Kongresu zaczęto bić jednodolarowe monety z charakterystycznym znakiem na odwrocie.

Za malowanie znaku wziął się też sam Andy Warhol. Oczywiście powstał w ten sposób najdroższy znak dolara w historii. W zeszłym roku jeden z jego obrazów sprzedano na aukcji za 4,5 miliona dolarów.

Od sztuczek Wolanda po Pewexy

W krajach autorytarnych i totalitarnych dolary były symbolem nie tylko bogactwa, ale i wolności (dla obywateli) albo amerykańskiego imperializmu (dla władz).

W najbardziej mrocznym okresie socjalizmu dolar pełnił rolę świni podrzucanej największym wrogom. Tak jak w "Mistrzu i Małgorzaty", gdzie Woland za pomocą diabelskich sztuczek przemycił "uczciwym ludziom" nielegalną walutę.

Później było już lepiej. W PRL-u dolary kojarzyły się z bajecznymi produktami sprzedawanymi w Pewexach. Dla dzisiejszego pokolenia trzydziestolatków dolar znaczy tyle, co magia świętego mikołaja. To dzięki zielonym banknotom był on w stanie w latach 80. wyczarować naprawdę fajne prezenty. Na giełdach komputerowych kiedy słyszałeś, że Commodore 64 kosztował 120, nie trzeba było dodawać, że chodziło o "zielone".

O ile w USA do bogactwa dochodziło się dzięki pracy, bądź handlu innymi towarami, w Polsce wielu zbiło majątek na dolarze. Wyjaśnijmy najmłodszym, że nie chodzi o inwestycje w Forex , lecz o tzw. cinkciarzy. Ci groźni przestępcy trudnili się w PRL handlem zachodnimi walutami. Głównie dolarami. Potem, podczas transformacji cinkciarze założyli kantory, białe skarpetki i stali się pionierami polskiego kapitalizmu. Tak, to też zawdzięczamy dolarowi.

Czy kiedy finansowe tsunami zmiecie królestwo dolara zapomnimy o zielonej walucie? Czy euro, albo chiński juan zastąpią bucksy? Bardzo byśmy nie chcieli, żeby tak się stało, bo mamy wielki sentyment, ale z drugiej strony, kto z fanów dolara zdecyduje się dla zasady trzymać w nim oszczędności, skoro jego wartość ciągle spada? W końcu to tylko pieniądz.
Dodaj swój komentarz:
Autor:
Login / Pseudonim: Hasło:
Komentuj pod pseudonimem jako Gość lub zaloguj się
| Załóż konto
Komentarz:

Ciekawe? Czytaj dalej na BlogFrog.pl