
Demokraci, którzy w XX wieku częściej przegrywali niż wygrywali wybory, lubią nawiązywać w kampaniach prezydenckich do jednego z najznakomitszych przedstawicieli swojej partii - Franklina Delano Roosevelta, chociażby dlatego, że wygrywał wyścig o Biały Dom aż czterokrotnie.
Przyszły wiceprezydent Joe Biden, znany z wielu spektakularnych gaf, wspominał z rozrzewnieniem podczas kampanii, jak to Franklin Delano Roosevelt przemawiał w telewizji do obywateli podczas giełdowego krachu w 1929 roku. Niestety, w tym czasie prezydentem był Herbert Hoover, a FDR owszem łączył się z narodem, ale w słynnych radiowych "Pogadankach przy kominku", nie za pośrednictwem telewizji.
Czy Obama może być nowym Rooseveltem? - pytał kilka dni temu
W ostatnim zdaniu Roosevelt stwierdza:
Koniec ostatniego zdania nie zachował się na strzępach kroniki filmowej, ale można go przeczytać tutaj.
Czas na kilka trywialnych podobieństw między obydwoma politykami. Zarówno Obama jak i Roosevelt skończyli studia prawnicze na uniwersytecie Harvarda. FDR był wydawcą uczelnianego dziennika "Harvard Crimson", a Barack "Zmiana" Obama dziennika "The Harvard Law Review". Obaj byli świetnymi mówcami, czego nie można powiedzieć np. o Johnie McCainie czy George'u Bushu.
Sęk w tym, że w przeciwieństwie do kapitalistycznych Stanów Zjednoczonych międzywojnia, te obecne są, zdaniem w niektórych "bardziej socjalistyczne niż Chiny". Dlatego nie wykluczone, że ta rewolucja będzie wyglądać inaczej.
Jeśli wierzyć przedstawianym przez nas kilka dni temu Prorokom Apokalipsy, jedną z decyzji prezydenta Baracka Obamy powinno być przywrócenie standardu złota. Piękne koło historii...
Na koniec piękny pokaz slajdów (kolorowych!) okraszony kojącym brzmieniem wiolonczeli. Tak wyglądał New Deal.
Dzisiaj i jutro w...

To wygląda na ogólny trend...

Swoje interesy prowadził...

Rozczarowany giełdą?...

Siedem lat temu powstał...

Pomysłów na robienie...

Asseco Poland chce...