09.10.200822:58

Kryzys ominie internet?

"The way to grow poor, the way to grow rich" 1875
Podczas gdy finansiści w przerażeniu obserwują spadające wyceny akcji, niektórzy managerowie są spokojni o swoją branżę. Jedni apelują o spokój, inni wydają się nawet cieszyć. To specjaliści od internetowego marketingu. Czy mają rację?

 

Dyrektor marketingu pionu internet Agora S.A., Dominik Kaznowski pisze na branżowym blogu: "Bańka" internetowa, z perspektywy czasu okazuje się co najwyżej "odchyleniem trendu". Wtedy także wieszczono upadek internetu i katastrofę. Dlatego to co powinniśmy zrobić teraz, to: robić swoje i czekać na nieuniknone - wzrost.

Jacek Gadzinowski, Business Development Director agencji interaktywnej Momentum Worldwide jest nawet ucieszony . "Żegnaj irracjonalna wybujałości. Witaj dyktaturo efektywności!" konczy swój artykuł o nadchodzącym kryzysie finansowym.

Obaj panowie mają silne argumenty. Długofalowy trend wskazuje, że reklama internetowa nieprzerwanie rośnie. Załamanie zwane pierwsza bańką internetową z perspektywy czasu wydaje się być tylko drobną korektą.

Internet daje tez niespotykane w innych mediach możliwości kontrolowania budżetu i efektywności działań marketingowych. W reklamie internetowej dokładnie wiemy za co płacimy.

Raport (odonośnik do pliku PDF) amerykańskiego stowarzyszenia
IAB promującego reklamę internetową i frmy doradczej PricewaterhouseCoopers, pokazuje doskonałe wyniki reklamy internetowej w pierwszym półroczu 2008. W porównaniu z pierwsza połową 2007 roku zanotowano dwucyfrowe wzrosty w wydatkach na reklamy w wyszukiwarkach, graficzne (bannery, wideo i reklamy multimedialne) oraz reklamę w poczcie elektronicznej. Łącznie rynek urósł o 15,2 proc. wydatki na reklamę w Internecie w ciągu pierszych 6 miesięcy tego roku wyniosły w USA aż 11,5 miliarda dolarów.

Czy internetu naprawdę nie dotyczy kryzys? Niestety to złudzenie. Przede wszystkim także tutaj rozpoczęło się zmniejszanie wydatków. Ogłoszenia internetowe są najbardziej czułe na sytuację ekonomiczną - zamieszczają je osoby prywatne i małe firmy, które chcą szybko dokonać niewielkich transakcji, zatrudnić pracownika czy wynająć biuro. Ta kategoria wydatków spadła w stosunku do zeszłego roku o 5 procent.

Wymienione wyżej kategorie reklam notujące wzrosty są planowane z dużym wyprzedzeniem, w ramach długoterminowych planów kampanii. Według komentującego wyniki raportu IAB Davida Hallermana, analityka eMarketer.com, rosnące reklamy po prostu nie odzwierciedlają obecnego stanu budżetów marketingowych.

To prawda, banki same w sobie stanowią jedynie 4% tortu reklamy internetowej. Jednak problem z dostępnością kredytów i ogólna niepewność ograniczą wydatki wszystkich reklamodawców. Przede wszystkim zaś dotkną tego, co było dotąd główną zaletą "nowej gospodarki". Zniknie długi ogon, czyli setki małych reklamodawców, dla których internet był jedną z niewielu dostępnych form reklamy. W trudniejszych warunkach ekonomicznych mogą oni zrezygnować także z reklam elektronicznych.

Tymczasem najwięksi reklamodawcy tnąc budżety zaczną właśnie od mniej pewnego internetu. Jacek Gadzinowski ma rację, pisząc, że to reklama w sieci wygrywa efektywnością i lepszym ROI. Jednak większość marketerów nie jest świadoma tego faktu, a dysponując ograniczonym budżetem w niepewnych czasach łatwiej jest wybrać sprawdzone, tradycyjne media. W internecie przetrwają najsilniejsi. Tymczasem już teraz 90% przychodów trafia do zaledwie 50 największych graczy na rynku reklamy internetowej.

W czasach kryzysu internet nie będzie więc oazą spokoju. Bardziej odpowiadającą prawdzie metaforą jest raczej ta wygłoszona przez CEO Google Erica Schmidta. Internet to "szambo" pełne fałszywych informacji, z którego wydobyć może tylko silna marka firmy.

Zapowiedzią ciężkich czasów dla internetu może być informacja o decyzji jednego z wiodących funduszy VC, Sequoia Capital , który 8.10.2008 wezwał technologiczne startupy ze swojego portfolio do maksymalnego ograniczenia wydatków i przygotowania się na ciężkie czasy. Om Malik zilustrował tą informację symbolicznym nagrobkiem "RIP Good Times". Czas pogodzić się z przykrą prawdą - dzięki amerykańskim bankierom wszyscy mamy problem. Internauci, witajcie z powrotem w rzeczywistości.
Sequoia Capital on startups and the economic downturn

View SlideShare presentation or Upload your own. (tags: downturn finance)

 

 

 

Piotr Wrzosiński

Dodaj swój komentarz:
Autor:
Login / Pseudonim: Hasło:
Komentuj pod pseudonimem jako Gość lub zaloguj się
| Załóż konto
Komentarz:

Ciekawe? Czytaj dalej na BlogFrog.pl