10 września działający w ramach departamentu inspektor generalny (odpowiadający urzędnikowi polskiej Najwyższej Izby Kontroli) opublikował raport, w którym oskarżył pracowników DOI o utrzymywanie kontaktów seksualnych i zmuszanie do zażywania narkotyków osób zatrudnianych przez firmy naftowe.
Zarzuty skierowano pod adresem działającego w Denver biura Minerals Management Service. Ten pion resortu odpowiada za nadzór nad eksploatacją surowców naturalnych. Dokument został potraktowany jako narzędzie walki politycznej w Kongresie. Atmosfera w amerykańskim parlamencie jest bardzo napięta - w listopadzie w USA odbędą się wybory prezydenckie.
Korupcyjny mechanizm zbudowano wokół programu "Royalty in Kind". W ramach tej inicjatywy spółki naftowe i gazowe mogą regulować opłaty za dzierżawę federalnych terenów w surowcach. MMS sprzedaje je później na wolnym rynku zarabiając pieniądze dla budżetu państwa.
Inspektor generalny ustalił w toku śledztwa:
Podczas nieformalnych spotkań między pracownikami "RiK" oraz kompanii naftowych dochodziło do konsumpcji alkoholu, zażywano kokainę, palono marihuanę, a także utrzymywano kontakty seksualne. Dwie szczególnie aktywne urzędniczki nazywano nawet "suczkami MMS".
W raporcie napisano, że cztery firmy - Chevron, Shell, Gary Williams Energy Corporation i Hess Corporation - regularnie obdarowywały pracowników "RiK" (płaciły za pokoje hotelowe, posiłki, wypady na narty czy golfa). Trzy z tych spółek dzierżawiły tereny federalne, jedna kupowała ropę i gaz od MMS.
Proceder trwał od 2002 roku. Brało w nim udział łącznie 19 osób - jedna trzecia ludzi zatrudnionych w "RiK". Korzyści sięgały setek dolarów rocznie na głowę - nie były więc bardzo wysokie, ale za to regularnie otrzymywane. Śledztwo kosztowało podatników 5,3 miliona dolarów. Przesłuchano 233 świadków i przeanalizowano 470 tysięcy stron dokumentów.
wow
Czytaj także:
Chcą zarabiać na tarczy
500 mld deficytu! Kiedy władzom USA zabraknie pieniędzy?
Ameryka pokochała Sobieskiego
Władze USA chcą kontrolować giełdę
John McCain - główny kandydat na prezydenta USA w spirali długu?