11.09.200812:23

Seksafera w amerykańskim przemyśle naftowym

Kobieta
Fot. SXC/PatriotPro

Departament Zasobów Wewnętrznych USA (DOI) jest jednym z najmniej ważnych ogniw amerykańskiej administracji centralnej. Zajmuje się głównie zarządzaniem terenami federalnymi, parkami narodowymi i Indianami. Ostatnio jednak o resorcie jest bardzo głośno. Wszystko za sprawą seksafery.

10 września działający w ramach departamentu inspektor generalny (odpowiadający urzędnikowi polskiej Najwyższej Izby Kontroli) opublikował raport, w którym oskarżył pracowników DOI o utrzymywanie kontaktów seksualnych i zmuszanie do zażywania narkotyków osób zatrudnianych przez firmy naftowe.

Zarzuty skierowano pod adresem działającego w Denver biura Minerals Management Service. Ten pion resortu odpowiada za nadzór nad eksploatacją surowców naturalnych. Dokument został potraktowany jako narzędzie walki politycznej w Kongresie. Atmosfera w amerykańskim parlamencie jest bardzo napięta - w listopadzie w USA odbędą się wybory prezydenckie.

Korupcyjny mechanizm zbudowano wokół programu "Royalty in Kind". W ramach tej inicjatywy spółki naftowe i gazowe mogą regulować opłaty za dzierżawę federalnych terenów w surowcach. MMS sprzedaje je później na wolnym rynku zarabiając pieniądze dla budżetu państwa.

Inspektor generalny ustalił w toku śledztwa:

Podczas nieformalnych spotkań między pracownikami "RiK" oraz kompanii naftowych dochodziło do konsumpcji alkoholu, zażywano kokainę, palono marihuanę, a także utrzymywano kontakty seksualne. Dwie szczególnie aktywne urzędniczki nazywano nawet "suczkami MMS".

W raporcie napisano, że cztery firmy - Chevron, Shell, Gary Williams Energy Corporation i Hess Corporation - regularnie obdarowywały pracowników "RiK" (płaciły za pokoje hotelowe, posiłki, wypady na narty czy golfa). Trzy z tych spółek dzierżawiły tereny federalne, jedna kupowała ropę i gaz od MMS.

Proceder trwał od 2002 roku. Brało w nim udział łącznie 19 osób - jedna trzecia ludzi zatrudnionych w "RiK". Korzyści sięgały setek dolarów rocznie na głowę - nie były więc bardzo wysokie, ale za to regularnie otrzymywane. Śledztwo kosztowało podatników 5,3 miliona dolarów. Przesłuchano 233 świadków i przeanalizowano 470 tysięcy stron dokumentów.

wow

Czytaj także:

Chcą zarabiać na tarczy

500 mld deficytu! Kiedy władzom USA zabraknie pieniędzy?

Ameryka pokochała Sobieskiego

Władze USA chcą kontrolować giełdę

John McCain - główny kandydat na prezydenta USA w spirali długu?

Dodaj swój komentarz:
Autor:
Login / Pseudonim: Hasło:
Komentuj pod pseudonimem jako Gość lub zaloguj się
| Załóż konto
Komentarz:
Galeria Managerii
Najczęściej czytane
Pożegnanie z dolarem

Pożegnanie z dolarem

To nie tylko papierowe...

50. urodziny LEGO, czy będą 100?

50. urodziny LEGO, czy będą 100?

Mało brakowało, a ich...

Tak się lobbuje w branży farmaceutycznej

Tak się lobbuje w branży farmaceutycznej

Wszyscy lobbyści powinni...

Dirk Mueller - twarz krachu

Dirk Mueller - twarz krachu

Przystojny makler...

Ciekawe? Czytaj dalej na BlogFrog.pl