
Zacznijmy od początku. W 1973 roku znany amerykański pisarz Kurt Vonnegut napisał jedną ze swoich najlepszych powieści - Breakfast of Champions, w Polsce znaną pod tytułem "Śniadanie mistrzów, czyli Żegnaj czarny poniedziałku". Książka, okraszona odręcznymi rysunkami Vonneguta, opowiada o świecie, w którym żyjemy z właściwą autorowi ironią.
Główni bohaterowie Śniadania mistrzów pokazują nam dehumanizację, zniszczenie środowiska naturalnego i wszystkie te rzeczy, które są efektem działania korporacji takich jak Wal-Mart.
Wal-Mart bowiem to synonim konsumpcjonizmu Ameryki. Również jego negatywnych stron:
Wal-Mart właśnie zmienił swoje logo. Stare miało amerykańską gwiazdkę.

Źródło: http://www.adgoodness.com/
Zaś nowe... cóż, wygląda na inspirowane obrazkiem z książki od której omówienia zaczęliśmy ten artykuł. Poniżej można zobaczyć wersję oryginalną oraz z bezpośrednio wklejonym obrazkiem ze "Śniadania mistrzów". Prawda, że podobne?

Tytuł obrazka z książki brzmi "my picture of an asshole" czyli w bardzo wolnym tłumaczeniu "mój obrazek tyłka". I wygląda na to, że to właśnie miał na myśli CMO Wal-Mart'a Stephen Quinn. Kim jest manager, który ma klientów w głębokim poważaniu?
To gruba ryba -przed dołączeniem do Wal-Mart jako viceprezes i szef marketingu zajmował się rozwojem Frito-Lay North America, wartej 10 mld dolarów części koncernu Pepsi Co. odpowiedzialnej za tuczenie amerykańskich dzieci niezdrowymi czipsami. Teraz robi prawie to samo, bo w Wal-Mart w słabej jakości produkty spożywcze zaopatrują się biedniejsi mieszkańcy USA. Przed pracą w Pepsi Quinn zajmował różne stanowiska w firmach takich jak Quaker Oats, Johnson & Johnson, Procter & Gamble czy Nortel. Typowy człowiek korporacji z MBA uniwersytetu Western Ontario i wykształceniem ekonomicznym. Quinn zasiada w Radzie amerykańskiego stowarzyszenia reklamodawców ANA.
To prawdziwy bohater marketingu - chyba nikt nie zaliczył takiego hat-tricka wpadek reputacyjnych:
Wcześniej Steve Quinn założył stronę fałszywego stowarzyszenia Pracujące Rodziny dla Wal-Mart, na której opłaceni ludzie wypisywali jak to wspaniale pracuje się im w supermarketach.
Później zorganizował fałszywego bloga opisującego jak miło jest podróżować od sklepu do sklepu przez całą Amerykę - dzięki pomocy uprzejmych pracowników Wal-Mart.
Teraz zrobił logo z tyłkiem Vonneguta.
Gratulujemy, z pewnością ten manager będzie zapisany w historii marketingu. Jako król strzelców do własnej bramki.
PW

Pochodzącą z Kolumbii...

Niedaleko stąd w czeskiej...

Mało znana firma finansowa...

Gdańska stocznia Sunreef...

Roman Abramowicz, jeden z...

Liczba Chińczyków, którzy...

Polska służba zdrowia...