
Wydało się to nam zbyt straszne, żeby mogło być prawdziwe. Zwłaszcza, że autor niniejszego artykułu na co dzień korzysta z hiszpańskiej naziemnej telewizji cyfrowej i nic mu nie jest. O co więc chodzi w polskiej cyfrowej aferze?
W czerwcu 2015 roku kończy się okres międzynarodowej ochrony dla częstotliwości radiowych używanych przez naziemną telewizję analogową. Do tego czasu trzeba więc znaleźć inny sposób na dotarcie z sygnałem TV do gospodarstw domowych, które nie odbierają telewizji kablowej ani satelitarnej. Sposobem na to jest telewizja cyfrowa, nadawana przez tzw. multipleksy.
DVB-T (tak nazywa się system naziemnej telewizji cyfrowej) zapewnia jakość telewizji HD, znaną z płyt DVD HD, Blu-ray Disc czy platform satelitarnych (DTH) przy użyciu zwykłej anteny telewizyjnej, nawet takiej pokojowej. Już teraz w Polsce DVB-T odbiera prawie 3,5 mln osób.
Multiplekser nadaje w jednym paśmie radiowym cyfrowy strumień skompresowanych danych, zawierający wiele kanałów telewizyjnych i dodatkowych informacji. Ten system transmisji (OFDM), używa kompresji danych audio i wideo w jednym z dwóch formatów MPEG-2 (który jest starszy i oferuje słabszą jakość przy większej ilości danych) lub MPEG-4. Samo MPEG-4 też ma różne warianty, przy czym jeden z nich, zwany H.264, jest najnowszy i najtańszy dla nadawców.
Nadawcy wolą MPEG-4, jako tańsze, zwolennicy MPEG-2 mówią zaś, że więcej odbiorników może odbierać starszy system kompresji. W testach prowadzonych w Polsce na łącznie 12 nadajnikach połowa nadaje w MPEG-2, zaś druga połowa w MPEG-4. Co ciekawe oba typy kompresji są stosowane zarówno przez nadawców prywatnych, jak i TVP.
Urząd Komunikacji Elektronicznej deklaruje, że rząd ostatecznie zdecyduje się na MPEG-4, jednak wciąż trwają prace (bardzo ślamazarne).
Aby dekodować program DVB-T nadawany przez multiplekser, rzeczywiście potrzebujemy dekodera w telewizorze. Nie jest jednak prawdą, że wszyscy musimy dokupić jakieś skrzynki za 400 złotych.
Nowe telewizory HD zwykle są przygotowane do odbioru takiej telewizji, choć możemy potrzebować dodatkowej przystawki dekodującej MPEG 4 do MPEG 2, jeśli mamy starszy typ dekodera wbudowany w swój telewizor.
Kupując nowy sprzęt, zwróćmy uwagę, aby nasz odbiornik DVB-T lub telewizor ze zintegrowanym tunerem DVB-T był w stanie poprawnie odtwarzać obraz jakości HD (wysokiej rozdzielczości) zakodowany zgodnie ze standardem MPEG-4 (H.264/AVC) oraz dźwięk wielokanałowy zakodowany zgodnie ze standardem dolby digital plus (E-AC-3). To pozwoli na oglądanie naziemnej telewizji cyfrowej niezależnie od ostatecznie wdrożonego w Polsce systemu.
Własne multipleksy ma TVP, oraz nietypowy sojusz TVN i Polsatu występujący pod nazwą POT. Problemem jest jednoczesne nadawanie telewizji analogowej i cyfrowej - kiedy częstotliwości analogowe są zajęte, w Polsce mogą działać tylko dwa multipleksy - jeden ogólnokrajowy, a drugi pokrywający 80% kraju.
Po zwolnieniu częstotliwości analogowych będzie można stworzyć trzeci multipleks - ale wymagałoby to wyłączenia starej telewizji. Ile osób zostanie wtedy "bez odbioru"?

Maszt nadawczy Telefonica w Barcelonie, fot. Maryam Yahyavi
W Hiszpanii TV analogowa będzie wyłączona już w kwietniu 2010. Szacuje się, że sygnał TV cyfrowej nie będzie wtedy docierał do 15% gospodarstw domowych. To te, którym nie chciało się kupić nowego telewizora, albo które w ogóle są poza zasięgiem naziemnej telewizji, niezależnie od systemu nadawania. W Hiszpanii jest w tej chwili 9,4 mln odbiorników DVB-T.
W Polsce jest 13,6 mln gospodarstw domowych, około 3 mln z nich już korzysta z cyfrowych platform satelitarnych. Ponad 1/3 odbiera telewizję kablową, która bardzo szybko przestawia się na sygnał cyfrowy. Protestów z powodu zmiany formatu sygnału TV jak dotąd nie było słychać.
Jak zwykle, chodzi o pieniądze. POT - czyli sojusz TVN i Polsatu - nie ma interesu we wprowadzaniu telewizji DVB-T. Teraz obie firmy sprzedają nam przecież platformy cyfrowej TV satelitarnej (DHT). Jeśli pojawi się DVB-T, główna zaleta sprzedawanych przez n i Cyfrowy Polsat oferty, czyli - wiele kanałów i sygnał HD - zniknie. Będziemy mogli dostać to samo bez magicznego dekodera i talerza, za pomocą zwykłej anteny z kawałka druta.
Naziemna TV cyfrowa to także poszerzenie rynku, co nie podoba się żadnemu z dotychczasowych nadawców. W 2014 roku w systemie MPEG-4 będzie miejsce na aż 70 kanałów, w MPEG-2 byłoby ich 35. Rząd pragnie wykorzystać wprowadzenie DVB-T do zmiany struktury rynku TV. Oczywiście żaden komercyjny nadawca nie chce przyspieszać ani tym bardziej finansować możliwości wejścia dla swojej konkurencji. Obecnie dominujący nadawcy wolą odwlekać moment w którym telewizja analogowa zostanie wyłączona.
Dlatego nadawcy z POT nie chcą przetargu na przynajmniej jeden, pierwszy multipleks, obejmujący cały kraj. Proponują współfinansowanie cyfryzacji w zamian za blokadę rynku do 2012 roku. Robią to dość skutecznie, zresztą lobbying jest głównym zadaniem POT - jej prezesem jest Wiesław Walendziak, znany kiedyś polityk i prezes TVP z czasów tzw. "pampersów".
Oczywiście inni gracze, np. TV Puls będąca własnością Ruperta Murdocha, mają zupełnie inne wizje. Murdoch proponuje zmianę obecnych częstotliwości analogowych na cyfrowe w pierwszym multipleksie, podczas gdy drugi multipleks z kanałami HD byłby wystawiony w otwartym konkursie, także dla nadawców dotąd nieobecnych w analogu. Drugie rozwiązanie proponowane przez TV Puls to podział multipleksów DVB-T - pierwszy dla TVP i TV Puls, drugi dla TVN i Polsatu, ewentualnie pozostałe zostałyby rozdzielone dla nowych graczy telewizyjnego rynku w Polsce.
Tomasz Berezowski, Wiceprezes Zarządu POT mówi nam: "gdyby nadawcy chcieli zablokować rynek, to lansowaliby MPEG-2, jako dwukrotnie zmniejszający konkurencję i - poprzez dwukrotny wzrost kosztów - zamykający wejście na rynek naziemny słabszych podmiotów. Samo uruchomienie DVB-T nie jest sukcesem, jest nim bowiem dopiero wyłączenie telewizji analogowej. A to wymaga udziału widzów i ich decyzji o zakupie odbiorników DVB-T. Stąd też nie wyobrażamy sobie sytuacji, w której w pierwszym multipleksie nie będzie czterech podstawowych programów, które widzowie najchętniej oglądają."
Tomasz Teluk, prezes pozarządowej organizacji Instytut Globalizacji, nie zgadza się z wizją POT. Uważa, że: "przetarg zwiększa szanse coraz intensywniejszej konkurencji na rynku telewizji cyfrowej, a co za tym idzie, lepszej oferty i niższych cen dla klientów".
Teluk wysłał nawet petycję do Komisji Europejskiej, żeby ta przyjrzała się uważniej procesowi cyfryzacji telewizji naziemnej w Polsce. Niektórzy obserwatorzy rynku zwracają uwagę, że to także lobbing mający na celu wstrzymać prace nad DVB-T - Instytut Globalizacji jest podobno wspierany w kampanii "Cyfrowa Polska" przez operatora satelitarnego ASTRA.
Interesy w tym sporze są dość jasne - na cyfryzacji z pewnością stracą dotyczasowi najwięksi nadawcy telewizyjni. Zyska rząd dostając do ręki nowe dobra do rozdania, oraz producenci RTV, którzy będą mogli nam sprzedać nowe telewizory lub dekodery.
Jednak najbardziej na cyfryzacji skorzystamy my - telewidzowie. Dostaniemy za darmo ofertę doskonałej jakości programów telewizyjnych. Dlatego nie warto się bać cyfryzacji, niech nadchodzi jak najszybciej. ) nad rozporządzeniem, które ostatecznie rozwieje wątpliwości.
Piotr Wrzosiński

Roman Abramowicz, jeden z...

Ale na ostatnim miejscu. A...

To nie tylko papierowe...

Rozczarowany giełdą?...

Jeśli uważnie prześledzimy...

To wygląda na ogólny trend...

"Jestem...