27.06.200811:55

Kiedy pęknie surowcowa bańka spekulacyjna?

To pierwszy wzrost ceny WTI powyżej 50 USD/b od 6 stycznia.
fot. SXC.hu/dynamix

Akcje, obligacje i nieruchomości poszły w ciągu ostatniego roku w odstawkę. Inwestorzy rzucili się na surowce. Zarobili krocie kosztem zwykłych zjadaczy chleba. Ale eksperci twierdzą, że niedługo to konsumenci będą górą.

"Puls Biznesu" napisał:

Ceny nieruchomości, akcji i obligacji spadają prawie na całym świecie. Z reguły, jak tanieją akcje spółek giełdowych, tanieją również surowce. Teraz jest jednak inaczej. Inwestorzy z rynku surowcowego, w przeciwieństwie do rynku akcji, nie boją się żadnej recesji w USA, ani spowolnienia gospodarczego na świecie. I dalej kupują surowce, w tym przede wszystkim kontrakty na dostawę czarnego złota, czyli ropy naftowej.

Nie zwracają uwagi na zalecenia inwestora George'a Sorosa czy prezydenta bogatego w ropę Iranu, którzy twierdzą, że rosnące ceny surowców to sprawka spekulantów. Piotr Kuczyński, główny analityk firmy doradczej Xelion, także przestrzega:

Na rynku surowców utworzyła się bańka spekulacyjna. Jak na każdej bańce - można dużo zarobić, ale ryzyko jest ogromne. Tak jak w przypadku bańki na rynku nieruchomości w Stanach Zjednoczonych, nie wiadomo kiedy pęknie.

Większość instytucji finansowych, w tym także polskich graczy, zachowuje optymizm. W ostatnich miesiącach banki nad Wisłą zaoferowały mnóstwo strukturyzowanych produktów opartych o rynek towarowy. Wśród nich oferty o tak kuszących nazwach jak Transportowa Hossa, Skarby Rosji, Globtroter czy Spokojny Sen.

Jacek Buczyński, analityk Deutsche Banku, mówi:

Surowce to obecnie jedna z najpopularniejszych alternatyw inwestycyjnych dla rynków akcji.

Maciej Kossowski, prezes Wealth Solutions, dodaje:

Zawsze warto inwestować w surowce. W ostatnich kilkunastu miesiącach nie są one skorelowane z giełdą, a to oznacza, że stanowią cenny składnik każdego portfela.

Ryzyko jednak rośnie z każdym dniem. Jacek Buczyński, analityk Deutsche Banku:

Wiele produktów rolnych znajduje się obecnie w silnych trendach wzrostowych. Należy więc liczyć się z możliwością wystąpienia spadków, nawet o bardziej dynamicznym charakterze i większym zasięgu.

Paradoksem jest to, że drobni ciułacze - inwestując w lokaty czy polisy strukturyzowane - strzelają sobie gola do własnej bramki. Pompują w rynek produktów rolnych czy paliw grube miliony powodując tym samym wzrost popytu, a zatem także i cen. Skutkiem są wyższe koszty życia, które zjadają zyski z inwestycji.

Nie brakuje jednak ludzi, którzy nie widzą bańki spekulacyjnej i uważają, że mamy do czynienia z prawdziwie wolnym rynkiem. Należy do nich Martin Abbott, szef londyńskiej Metal Exchange. Jego zdaniem wysokie ceny są skutkiem rosnącego popytu w krajach rozwijających się.

Mamy jednak nadzieję, że to Soros i Ahmadineżad mają rację. Ceny podbijają inwestorzy. Niedługo bańka pęknie a ceny w sklepach czy na stacjach benzynowych wrócą do normy.

wow

Czytaj także:

42 zakazane sektory rosyjskiej gospodarki

Aleksiej Miller robi z Gazpromu światowe imperium

Wielcy świata finansów o kryzysie

Soros: to inwestorzy są winni cenom ropy

"Wall Street odpowiada za wysokie ceny paliw"

Dodaj swój komentarz:
Autor:
Login / Pseudonim: Hasło:
Komentuj pod pseudonimem jako Gość lub zaloguj się
| Załóż konto
Komentarz:

Ciekawe? Czytaj dalej na BlogFrog.pl