
Wczoraj była szansa na zarobienie 21 milionów złotych w losowaniu Dużego Lotka. Nikomu się nie udało wytypować odpowiednich liczb. Dlatego we wtorek kumulacja wyniesie aż 35 milionów złotych.
Jeśli "szóstkę" trafi tylko jedna osoba, zgarnie największą nagrodę w historii Totalizatora Sportowego. Wygrać bajońską sumę może każdy. Wystarczy jeden los. To brzmi jak bajka, ale czy rzeczywiście loteria gra z nami fair?
W Dużego Lotka gra połowa Polaków, wynika z badań Totalizatora. W mniej popularnego Multi Lotka - 16 procent.
W 2008 roku miesięcznie sprzedaje się średnio 25 milionów kuponów Dużego Lotka i 15 milionów kuponów Multi Lotka za łączną wartość 230 milionów złotych.
To dobry wynik biorąc pod uwagę, że losowanie nie zawsze się udaje:
Dwa miesiące temu mieszkanka Kielc wygrała 7,166 mln złotych (po odtrąceniu podatku - 6,449 mln zł). Kupiła dwa zakłady na "chybił trafił". Nie chce ujawniać swojej tożsamości, ale miejscowi i tak wiedzą, gdzie trafił się szczęśliwy los.
Mała kolektura w Bydgoszczy od pół roku przeżywa oblężenie. Właśnie tam w pierwszy dzień świąt bożego narodzenia ktoś trafnie wybrał "szóstkę" w Dużym Lotku i wygrał ponad 13,5 mln złotych.
Szczęściarz wydał na najprostszy pojedynczy kupon tylko 2 złote. Też wybrał opcję "na chybił trafił". Maszyna wytypowała liczby: 11, 19, 20, 21, 29, 30. I trafiła. Prawdopodobieństwo takiego zdarzenia to 1 do 14 milionów.
Żeby lepiej zrozumieć rozmiar "fuksa", nie trzeba kupować maszyny losującej. Proponujemy prosty eksperyment: wystarczy dwuzłotowa moneta. Rzuć nią 24 razy z rzędu, jeśli za każdym razem wypadnie orzeł, możesz pokusić się o wygraną w totka.
Całe szczęście świat nie jest aż tak niesprawiedliwy. Zwycięzca z Bydgoszczy grał ponoć w totka od wielu lat. Jeśli za każdym losowaniem wypełniał tylko jeden kupon, przez rok wydawał na grę ponad 300 zł. Niemało, ale opłaciło się.
Teraz tłumy bydgoszczan regularnie proszą o pomoc "szczęśliwą maszynę". - Widać, sprzedawcy mają dobrą rękę - mówią. Gabriela Wieczorek, jedna z trzech osób sprzedających kupony tuż po wygranej mówiła "Gazecie Wyborczej": - Znam z widzenia blisko sto osób, które grają u mnie nałogowo.
Od momentu historycznej wygranej jest ich prawdopodobnie dużo więcej.
Niektóre, zupełnie szalone, rządy nie pozwalają obywatelom ani na prowadzenie ani na granie na loterii. Jeszcze na początku XX wieku w Europie i USA hazard był nielegalny. Dopiero z czasem poszczególne państwa doszły do wniosku, że nie ma sensu odbierać poddanym rozrywki, której tak pragną, a sobie dodatkowych dochodów.
Dlatego obecnie większość cywilizowanych państw (w tym Polska) pozwala na totolotka, ale tylko pod jednym, autoryzowanym, szyldem. Jako działalność niebezpieczna, totolotek jest drakońsko opodatkowany.
Dla wielu państwowe zakłady to nic innego, jak podatek nałożony na najuboższych. Nazywany jest często: "podatkiem od głupoty". Dlaczego? Bo gra przyciąga głównie tych klientów, którzy nie dostrzegają, że to zdzierstwo.
Ponieważ Totalizator Sportowy to monopolista, stosunek kwoty przeznaczanej na wygrane, czyli główne koszty, jakie ponosi to przedsiębiorstwo, do przychodów ze sprzedanych kuponów ustala sam sobie, jak mu wygodniej.
Gdyby na rynku funkcjonowały konkurencyjne loterie, wygrane były by wyższe, padały częściej, a kupony byłyby tańsze. Siłą rzeczy.
Wtedy grający płaciliby mniej, wygrywali więcej, ale za to nie sponsorowaliby szczytnych celów, które realizuje Totalizator.
Dlatego, kurtuazyjnie, nazwijmy totolotka podatkiem od marzeń nałożonym na najuboższych.
W Polsce Totalizator Sportowy ma zebrane pieniądze przeznaczać na nowe boiska we wsiach i małych miasteczkach, stadiony, baseny...
Takie szczytne cele przyświecały wszystkim państwowym monopolom hazardowym. Przykładowo w XVII-wiecznej Francji pieniądze z niezliczonych loterii trafiały na fundusz rozbudowy kościołów. Do czasu, aż rodzina królewska zwietrzyła interes.
Ufundowała własną loterię, zakazała działalności innym, a za zebrane hazardu pieniądze zbudowała na Polach Marsowych akademię wojskową. Zawsze znajdzie się szczytny cel. Szacuje się, że tuż przed rewolucją, a więc w czasach biedy i głodu, La Lotterie Royale dostarczała od 5 do 7 proc. wszystkich dochodów korony.
Rekordowe wygrane w loteriach na świecie:
| Wygrana | Loteria | Kraj i liczba wygranych losów | Data | |
| 390 mln dol. | Mega Millions | USA | 2 | 6 marca 2007 |
| 365 mln dol. | Powerball | USA | 1 | 18 lutego 2006 |
| 363 mln dol. | The Big Game | USA | 2 | 9 maja 2000 |
| 180 mln euro | EuroMillions | Francja(2), Portugalia (1) | 3 | 3 lutego 2006 |
| 115 mln euro | EuroMillions | Irlandia | 1 | 29 lipca 2005 |
| 71,8 mln euro | SuperEnalotto | Włochy | 1* | 4 maja 2005 |
| 42 mln funtów | National Lottery | Wielka Brytania | 3 | 6 stycznia 1996 |
| 35,4 mln funtów | EuroMillions | Wielka Brytania | 1 | 10 sierpnia 2007 |
| 37,6 mln euro | National Lottery | Niemcy | 1 | 7 października 2006 |
| 16,2 mln euro | National Lottery | Irlandia | 1 | 28 lipca 2007 |
*Na jeden kupon zrzuciło się 10 klientów baru w Mediolanie
źródło: en.wikipedia.orgPolska loteria państwowa ma bardzo długie tradycje. Już w 1768 roku Sejm I Rzeczpospolitej postanowił, że jednym ze źródeł dochodu Skarbu będzie loteria. Tuż po odzyskaniu niepodległości w 1920 roku pomysł przywróciła II Rzeczpospolita. Tak powstała Polska Państwowa Loteria Klasowa. W 1937 roku powstał najpopularniejszy do dzisiaj Duży Lotek.
Pomysł z finansowaniem z loterii sportu pojawił się w PRL-u, ale dopiero w 1956 roku (szczegółowa historia tutaj). Jednak w PRL-u nie było łatwo przekonać ludzi do gry. Powodów było wiele. Po pierwsze Poczta Polska, odpowiedzialna za obsługę losowań, notorycznie gubiła zakłady.
Najwyższe wygrane w Dużym Lotku (prawdopodobieństwo 1 do 14 milionów:
| 1. | 20 119 858,20 zł | 2 czerwca 2004 | Warszawa |
| 2. | 17 017 899.80 | 19 stycznia 2008 | Gdynia |
| 3. | 13 833 508.504 | 4 sierpnia 2007 | Kielce |
| 4. | 13 641 628.00 | 25 grudnia 2007 | Bydgoszcz |
| 5. | 11 859 969.30 | 19 listopada 2005 | Warszawa |
Wypalił dopiero wprowadzony w 1957 roku. Toto-Lotek, w którym obstawiano 6 z 49 dyscyplin sportowych. Jednak ważniejsza okazała się magia liczb.
Powrót kapitalizmu w latach 90. był trudny dla Totalizatora. Jednak z pomocą przyszła hiperinflacja. Zbawieniem dla Totka okazał się slogan: "Miliard w środę, miliard w sobotę". Brzmiało bardzo atrakcyjnie, chociaż po denominacji miliard skurczył się do 100 tys. zł.
Skarb Rzeczpospolitej postanowił szybko spieniężyć tę popularność. Stopniowo fiskus podnosił podatki, aż osiągnął obecny, satysfakcjonujący stan.
W 2006 roku Polacy kupili u monopolisty kupony i losy różnego typu za... 2,3 miliarda złotych. W zeszłym roku - 2,645 mld zotych. Duży Lotek i Multi Lotek dają ponad 90 proc. przychodów.
TS zarobił w 2007 roku "na czysto" 261 milionów (o 40 proc. więcej niż rok wcześniej). Dlaczego tylko tyle? Tak firma tłumaczy się z tego w swoim sprawozdaniu finansowym:
Fundusze celowe przeznaczane są na rozwój boisk (wszak to totalizator sportowy). Ministerstwo Sportu buduje ze nie boiska w całej Polsce. "Charytatywna" machina świetnie działa, dlatego trzeba ją rozbudowywać.
Od końca maja Totalizator wprowadził na rynek kolejną grę losową - Keno. To produkt dla młodszych, bardziej dynamicznych klientów. Losowanie 20 z 70 liczb odbywają się co pięć minut.
Ale Keno to tylko zabawa. Przyszłością hazardu jest internet, przede wszystkim zakłady bukmarcherskie online. Szacuje się, że tylko podczas piłkarskich mistrzostw Europy wydaliśmy na nie ponad 100 milionów złotych.
Nietrudno się domyślić, że i na tym polu Totalizator Sportowy wraz z Ministerstwem Finansów chcą przejąć monopol.
Na razie rynek jest jeszcze nieuregulowany. Co prawda, nie można zakładać polskich serwisów tego typu, jednak Polacy mogą do woli obstawiać na portalach zagranicznych.
Ustawodawcy na całym świecie zastanawiają się, co zrobić z nowym zjawiskiem, czyli jak w szczytnym celu wyciągnąć z niego jak najwięcej.
Stany Zjednoczone na razie po prostu zakazały swoim obywatelom "niebezpiecznego" obstawiania w internecie. Przedsiębiorcy prowadzący zakłady z dnia na dzień stali się groźnymi przestępcami ściganymi po całym świecie.
Prawdopodobnie państwa europejskie, w tym Polska, nie powtórzą błędu Ameryki. Niewykluczone jednak, że chcąc obstawić wynik meczu na Euro 2012 nie będziemy się musieli długo zastanawiać, jaki adres wstukać w okienko przeglądarki. Bo będzie tylko jeden.
Nie ma się co łudzić. Narodowa loteria, jak każdy monopolista, sprzedaje mniej dóbr za wyższą cenę. Dlatego nie ma się co łudzić - kupując los za 2 złote, mając do wygrania nawet 35 milionów złotych w kumulacji przy szansie 1 do 14 milionów - przepłacamy. Gdyby Totalizator miał konkurencję, płacilibyśmy mniej i wygrywali więcej i częściej.
Dlatego właśnie kupując dzisiaj los, zapłacisz podatek od swoich marzeń. Miej tego świadomość.Tak naprawdę te 35 milionów złotych to żadna okazja.
Bartek Ciszewski

Roman Abramowicz, jeden z...

Ale na ostatnim miejscu. A...

To nie tylko papierowe...

Rozczarowany giełdą?...

Jeśli uważnie prześledzimy...

To wygląda na ogólny trend...

"Jestem...