"Rzeczpospolita"
napisała:
Po raz pierwszy od czasu powstania PKN Orlen w radzie nadzorczej nie ma ani jednego przedstawiciela inwestorów finansowych. Stało się tak, bo jedyny, który zasiadał w 9-osobowym gronie, w piątek na nadzwyczajnym walnym zgromadzeniu został odwołany na wniosek ministra skarbu.
Szef Polskiego Instytutu Dyrektorów
Andrzej Nartowski tak skomentował ten ruch:
Decydowanie przez Skarb Państwa o obsadzie wszystkich miejsc w radach nadzorczych spółek publicznych, w których nie jest on jedynym akcjonariuszem, prowadzi do naruszeń zasad corporate governance. Godzi to w pozycję pozostałych inwestorów, podważa zaufanie do giełdy, szkodzi reputacji spółek.
Formalnie minister nie naruszył prawa, bo w radzie zasiadają "osoby mające status niezależnych". Jest to jednak chora sytuacja, którą może zmienić dopiero
kolejne walne zgromadzenie. Może o nie wystąpić każdy akcjonariusz. Ale kandydata inwestorów musi zaakceptować resort.
Gazeta podaje:
Przed piątkowym NWZA minister skarbu informował inwestorów finansowych o planie odwołania Raimondo Egginka. Ale nie uzgodniono - choć przez ostatnie kilka lat tak właśnie było - żadnego nowego kandydata. Zatem gdy w czasie piątkowych obrad przedstawiciel OFE znów zaproponował, by to Eggink znalazł się w radzie, nie zyskał poparcia MSP.
Grzegorz Chłopek, wiceprezes zarządu ING PTE, powiedział:
Odwołanie naszego przedstawiciela to naruszenie zasad ładu korporacyjnego Fundusze nie widzą lepszego kandydata do rady niż Raimondo Eggink. Od czterech lat był w radzie i dobrze zna spółkę.
Najbardziej znaczący akcjonariusze spółki to Commercian Union, AIG, ING, amerykański Templeton i inne fundusze zagraniczne.
wow