17.06.200812:16

AP walczy z blogami, Arrington organizuje bojkot

Mike Arrington
Mike Arrington - fot. flickr/CC Attribution 2.0 Generic/Robert Scoble
Działająca od 162 lat agencja prasowa Associated Press najwyraźniej jeszcze nie zorientowała się, że mamy XXI wiek. Właśnie ogłosiła, że stworzy "nowe zasady dotyczące wykorzystania depesz AP przez blogerów". Czy nadchodzi era cenzury?


Skandal wybuchł w ubiegłym tygodniu. Wtedy to amerykańska agencja wysłała żądanie usunięcia kilku linków i cytatów z depesz administratorom witryny Drudge Retort (lewicowa wersja słynnego Drudge Report). Chodziło o siedem zajawek, z których najdłuższa miała 80 słów. DR podporządkował się żądaniom AP, ale jednocześnie wszczął awanturę.

Tradycyjne media od dawna narzekają na internetowe witryny z aktualnościami. Zarzucają im publikowanie chronionej prawem autorskim zawartości depesz agencyjnych czy artykułów publicystycznych. Szczególnie uderza to w AP, która jest własnością około 1 500 amerykańskich gazet (większość z nich jest w naprawdę marnej kondycji finansowej).

Blogerzy powołują się na prawo do uczciwego wykorzystania (fair use). To porównywalne do polskiego prawa do cytowania. Obie konstrukcje prawne przewidują, że autor może cytować fragmenty oryginalnych tekstów oraz omawiać (streszczać) całe artykuły, szczególnie wtedy, jeśli dodatkowo umieszcza w nowym materiale swoje subiektywne komentarze.

Internet zareagował na propozycje AP alergicznie. Choć na razie nie wiadomo do końca, jakie dokładnie zasady ma zaproponować agencja (jest mowa o 35 słowach), przykład Drudge Retort (80 słów!) dał sieciowym redaktorom do myślenia. W rezultacie Mike Arrington, właściciel i redaktor naczelny TechCruncha (jednego z największych serwisów poświęconych IT) ogłosił bojkot depesz AP.

Na początku tego tygodnia Associated Press zaczęło wreszcie oceniać straty spowodowane swoim wybrykiem. Wycofało się z wcześniejszych ustaleń. Arrington sugeruje jednak, że to tylko zasłona dymna i agencja nie zrezygnuje z wprowadzenia restrykcji. Ze strony AP jest bowiem mowa o "przemyśleniu koncepcji na nowo". A to może oznaczać wszystko.

Pomysły AP grożą tak naprawdę wprowadzeniem cenzury. Bo rolą blogerów nie jest informowanie o wydarzeniach (to robią portale), ale ich komentowanie. A swoboda wyrażania subiektywnych opinii jest jednym z podstawowych elementów definiujących współczesny internet.

wow

Dodaj swój komentarz:
Autor:
Login / Pseudonim: Hasło:
Komentuj pod pseudonimem jako Gość lub zaloguj się
| Załóż konto
Komentarz:
Galeria Managerii

Ciekawe? Czytaj dalej na BlogFrog.pl