18.06.200808:14

Texas Holdem - poker dla zawodowców

"Fossilman" Raymer kontra David Anthony Williams, fot. AP
Texas Hold'em to nowe uzależnienie Polaków. W USA cierpią na nie od lat ludzie uwielbiający ryzyko - inwestorzy, traderzy, sportowcy. Najwięksi gracze mają miliony... i zszarpane nerwy. Czy nad Wisłą też wpadniemy w łapska nałogu?


Przytopiwszy wcześniej Stany, Skandynawię i Holandię fala Texas Hold'ema dotarła oficjalnie do Polski. Na zagranicznych serwisach od kilku dobrych lat gra co prawda rzesza naszych rodaków, ale dopiero niedawno poker stał się masową rozrywką.

odds - popularny w zakładach sposób liczenia szans jakiegoś zdarzenia wyrażony stosunkiem szans na powodzenie do szans na porażkę; szanse na zwycięstwo "1:4" to tak naprawdę prawdopodobieństwo wygranej rzędu 20% (1/(1+4)=1/5=0,20) a nie 25%, jakby się mogło wydawać.

Modę wspiera ogromna machina biznesowa zakotwiczona oficjalnie na Cyprze, Malcie i innych krajach, gdzie hazard w sieci nie został jeszcze zakazany. Gra się tu, tu, tu albo tu.

Społeczność pokerzystów ma nawet swojego PokerTube'a.

Texas Holdem wyłazi z sieci

Poker w Polsce wydostaje się z internetu. Kumple po pracy w korporacjach, dawni znajomi na domówce, studenci w czasie okienka w zajęciach albo nocą w akademiku spotykają się przy Holdemie.

Okazją jest wspólnie oglądany meczyk w telewizji albo weekendowe piwo w knajpie, która ma na stanie żetony.

Są też turnieje w kasynach i cash game'y* na wyższe stawki. Na razie nowa odmiana pokera nie jest jeszcze aż tak popularna. Ciekawość i głód hazardu Polaków wciąż jeszcze zaspokajają niskie stawki, fakt poznawania tajników strategii, liczenia outów, oddsów, no i sama rywalizacja.

Jaki będzie następny etap? Czy kiedykolwiek posuniemy się tak daleko jak rezydenci Las Vegas?

 

W Stanach walczą o gigantyczne stawki

pot - pula w jednym rozdaniu

out - każda z nieodkrytych kart, która poprawi wartość Twojej ręki

buy-in - kwota za którą kupujesz żetony by wejść do gry

W Stanach multimiliarderzy, ludzie show biznesu i sportu oraz profesjonalni pokerzyści walczą o poty* liczone w dziesiątkach lub setkach tysięcy dolarów.

Weźmy takiego dra Jerry'ego Bussa (na zdjęciu), doktora chemii, inwestora i właściciela słynnego klubu NBA Los Angeles Lakers.

Nie zawahał się wnieść 100 000-dolarowy buy-in* do gry z czołówką graczy pokera w ramach High Stakes Poker.

Skrajnym przypadkiem był miliarder i matematyk Andy Beal, który wyzwał syndykat pokerzystów na serię pojedynków jeden na jednego (Heads-up) o milionowe stawki. Liczył na to, że puszczą im nerwy i uzyska w ten sposób przewagę. Efekt? Połowiczny: jednego dnia, co do dziś jest rekordem, zaliczył 11,7 mln USD zysku, by w rewanżu w trzy kolejne dni przegrać z wystawionym przez syndykat do gry Philem Ivey w sumie ponad 16,6 mln.

Traderzy i ludzie Wall Street (jak Phil Laak), prawnicy (jak Greg Raymer), niedoszli sportowcy (byli tenisiści: David Benyamin, Gus Hansen) i ludzie show biznesu (agent w Hollywood Jamie Gold) znajdują przy stoliku pokerowy uniwersalną płaszczyznę rywalizacji.

siedmiokartowy Stud - rodzaj dobieranego pokera, popularny przed pojawieniem się Hold'ema

Wygląda na to, że sesje Hold'em'a, Omahy, czy 7 kartowego studa*, traktują jak najczystsze i najbardziej satysfakcjonujące zajęcie. Esencję prac, które wykonywali poprzednio, a które też w dużej, ale widać niewystarczającej mierze opierały się na grze i bezwzględnym współzawodnictwie.

Na drugim biegunie tego świata są ludzie, którzy od pokera zaczynali i wygląda na to, że z tego powodu czują niedosyt. Barry Greenstein wspiera więc organizacje charytatywne wychodząc z założenia, że wykonywane zajęcie musi mieć minimum produktywności, niektórzy próbują sił na rynkach finansowych tradując opcjami, jeszcze inni brną w czysty hazard obstawiając wyniki sportowe.
Najbardziej dramatyczny jest przykład jest przypadek genialnego Stu Ungar 'a, który wyzwań szukał w nierównym pojedynku z używkami.

Cyborgi pokera. Phil Ivey kontra Patrik Antonius w walce o pulę 807 tys. dol.:


Stu Ungar - przypadek skrajny

Stu Ungar się zaćpał, mówiąc krótko. Był chudy, miał 1,5 m. wzrostu, ojca żydowskiego bukmachera, kumpli w mafii, którzy go chronili. Jako jeden z niewielu w historii pokera miał piekielną przewagę nad resztą stawki. Dzisiejsi pokerzyści wygrywają miliony by następnego dnia je przegrać. On wygrywał i wydawał na kokainę i alkohol.

cash game - gra w której każdemu żetonowi odpowiada konkretna wartość; stawki i niektóre zasady ustalają sami gracze. Przeciwieństwo turnieju, na którym żetony mają wirtualne nominały a zasady określa organizator.

Jako jedyny wygrał trzy razy World Series of Poker. Niestety, za pierwszym razem był za młody żeby odebrać nagrodę.

Nie wygrał więcej, bo potrafił doprowadzić się w połowie turnieju do stanu klinicznego. Zdarzyło się, że leżąc przez ostatni dzień turnieju w szpitalu zajął 9 miejsce na kilkaset osób. Dziesiątki tysięcy dolarów przeznaczył na następne używki.

Zmarł równo 10 lat temu. Nakręcono o nim bardzo nieudany film. Był geniuszem, który zupełnie nie radził sobie w życiu. Wyróżniało go to, że genialny, nie radzący sobie z życiem matematyk, fizyk, muzyk czy poeta umrze z głodu, a on nie radził sobie mając miliony dolarów. Z opcją na tryliony.

Czy za kilka lat będziemy czytali takie historie o polskich pokerzystach?

Polacy lubią karty. Lubimy też rozwiązywać łamigłówki i kombinować. Lubimy przechytrzyć sąsiada lub kumpla. Polubiliśmy grę na giełdzie od początku jej istnienia w Polsce, nawet gdy nie wiedzieliśmy o niej za wiele.

Zasady Hold'ema do tego są banalne, no i niosą ze sobą co kilka minut emocje losowania totolotka. Podsumowując, poker trafia w Polsce na piekielnie podatny grunt.

Polacy mają ogromną karcianą tradycję. Polski Związek Brydża Sportowego zrzesza obecnie 11,4 tys. zawodników. Nasze reprezentacje utrzymują się na szczycie i nie zamierzają odpuszczać.

Już dziś para Balicki-Żmudziński, Pszczoła, Gawryś i Martens wymieniani są jako uznane marki na światowym rynku brydża.

W kategoriach juniorskich zdobyliśmy ostatnio stos złotych i srebrnych medali mistrzostw świata i Europy, więc rokowania jeśli chodzi o karciarzy na przyszłość są rewelacyjne.

Z drugiej strony tradycje i umiejętności brydżowe mogą zastopować falę pokera.

Partnerzy brydżowi Warren Buffet (nr 1 wg Forbes'a 2008, na serwisach brydżowych pod nickiem "T-Bone") i Bill Gates (nr 3 Forbesa, "Chalengr") postanowili dać odpór ekspansji pokera w szkołach USA. Chcą namówić szkoły do promowania brydża zamiast pokera. Na razie zrzucili się na milion dolarów:

 

Uzależnimy się od pokera?

Scenariusz pesymistyczny jest taki, że pokerowe tsunami wciągnie masę słabszych i bardziej podatnych na uzależnienia. Przy rosnących stawkach (dawkach) będzie kończyło się to tragicznie dla tych ludzi i w efekcie sąsiadującego z nimi społeczeństwa.

Dziś w Stanach, w okolicach centrów hazardu żyją tysiące spłukanych i żebrzących o kasę na wkupienie się do gry nałogowych hazardzistów, którym zabrakło kiedyś umiejętności lub szczęścia.

Część z nich, tzw. railbirds, zaspokaja głód kłębiąc się wokół stołów i oglądając innych. Wszyscy marzą jednak o powrocie do gry i najczęściej ląduje jeszcze głębiej w długach.

Miejmy nadzieję, że wystarczy nam sam fakt rywalizacji i nie będziemy brnęli w zbędnie wysokie stawki? Może satysfakcja z dobrej gry z jednej strony, a poczucie ryzyka z drugiej pozwolą nam zatrzymać się na tzw. social poker, a więc przyjaznej potyczce znajomych za nienaruszające domowego budżetu stawki?

Miejmy nadzieję.

Łukasz "Larss" Mrowicki

Dodaj swój komentarz:
Autor:
Login / Pseudonim: Hasło:
Komentuj pod pseudonimem jako Gość lub zaloguj się
| Załóż konto
Komentarz:
Galeria Managerii

Ciekawe? Czytaj dalej na BlogFrog.pl