
YouPorn to obecnie największa witryna pornograficzna świata. Popularniejsza od internetowych serwisów CNN czy Weather.com, mogąca pochwalić się kilkunastoma milionami unikalnych użytkowników miesięcznie.
Wszystkich tych ludzi przyciąga praktycznie nieograniczona kolekcja amatorskich filmów pornograficznych - dostępna za darmo, bez reklam, bez konieczności instalowania dziwnych programów i ryzyka zawirusowania komputera.
Każdy internauta może w YouPorn podzielić się swoim domowym wideo - niezależnie czy zainwestował w jego "produkcję" kilkadziesiąt czy kilka tysięcy dolarów.
Twórcą tego imperium jest Stephen Paul Jones, absolwent programu MBA w Stanford. Jones dokonał rzeczy niemal niemożliwej - zbudował amerykańską witrynę o naprawdę globalnym zasięgu (tylko 12% użytkowników to Amerykanie).
Teraz chce dodać do serwisu usługi randkowe, erotyczne gry, filmy na telefony komórkowe czy płatne materiały premium. Aby utrzymać rozwój Jones skontaktował się z Vivid Entertainment Group, największym na świecie producentem filmów pornograficznych. Prezes firmy, Steve Hirsch, był mocno zaskoczony.
Jego największą obawą były kwestie prawne. Bo jak zweryfikować wiek osób pokazywanych na filmach czy samych widzów? I jak zarabiać na projekcie, który na razie zyskuje raptem 120 tysięcy dolarów miesięcznie na reklamach? Wreszcie, jak usatysfakcjonować Jonesa, który domaga się 20 milionów dolarów?
Szef Vivid Entertainment Group nie podjął jeszcze decyzji. Ale chyba nie ma wyboru. O ile sytuacja w Hollywood jest tylko marna, to pornograficzny odłam branży filmowej zbliża się na krawędź przepaści. Zainwestowanie w internet to jedyne wyjście na ocalenie rynkowych udziałów.

To wygląda na ogólny trend...

Roman Abramowicz, jeden z...

Rozczarowany giełdą?...

Jeśli uważnie prześledzimy...

Pochodzącą z Kolumbii...

To nie tylko papierowe...

Mało kto wie, że polski...