
72-letni Icahn od kilku dni skupuje akcje Yahoo! Wysłał także list do prezesa korporacji, Roya Bostocka, w którym zarzucił mu "całkowite spartaczenie" negocjacji z Microsoftem. "Jest dla mnie jasne, że obecny zarząd Yahoo! działał irracjonalnie i stracił zaufanie akcjonariuszy" - stwierdził w piśmie biznesmen.
Przekazał także Bostockowi listę 10 osób, które chce nominonować do zarządu Yahoo! W odpowiedzi na to portal opublikował komunikat: "Nie sądzimy, aby przejęcie przez pana i pańskich zauszników było w najlepszym interesie naszych właścicieli. Jedynym celem pańskich działań jest zmuszenie nas do wznowienia negocjacji z partnerem, który dał do zrozumienia, że się wycofuje [MS - przyp. red.]".
Icahn stwierdził, że w ciągu ostatnich 10 dni kupił 59 milionów akcji portalu, co daje mu 4% udziałów. Złożył także wniosek do Federalnej Komisji Handlu (zajmującej się walką z monopolami) o zgodę na przejęcie kolejnych 7%, wartych 2,5 miliarda dolarów.
Icahna wspiera fundusz hedgingowy Paulson & Co, który ujawnił w czwartek zakup 50 milionów akcji Yahoo! Przedstawiciel inwestora powiedział: "Wspieramy pana Icahna, ale mamy nadzieję, że portal dogada się z Microsoftem i wrogie przejęcie stanie się zbędne."
Microsoft na razie nie skomentował działań Icahna. Ale miliarder uchodzi za bardzo przekonującego człowieka (nadzorował przejęcie Motoroli). Dlatego zapewne uda mu się zmusić MS i Yahoo! do powrotu do stołu rokowań. Rozmowy będą trudne, bo portal zatrudnił Gene'a Tigera Sykesa i Jona Woodruffa - dwóch znanych doradców, którzy jednak nie uratowali przed Icahnem software'owej firmy BEA Systems.
wow

Roman Abramowicz, jeden z...

Ale na ostatnim miejscu. A...

To nie tylko papierowe...

Rozczarowany giełdą?...

Jeśli uważnie prześledzimy...

To wygląda na ogólny trend...

"Jestem...