Amerykańskie banki czekają dużo większe kłopoty. Poczekajcie aż bogaci kredytobiorcy z Kalifornii zaczną oddawać bankom klucze do swoich domów - przestrzega internetowy magazyn Slate.com.

Amerykańskie banki czekają dużo większe kłopoty. Poczekajcie aż bogaci kredytobiorcy z Kalifornii zaczną oddawać bankom klucze do swoich domów - przestrzega internetowy magazyn Slate.com.
O co chodzi? Finansowe tsunami, które właśnie przelewa się przez cały świat zrodziło się w Stanach Zjednoczonych na rynku subprime, czyli ryzykownych hipotek dla najbiedniejszych.
W połowie zeszłego roku okazało się, że ceny nieruchomości spadły. Najbiedniejsi kredytobiorcy, którzy nie mieli pieniędzy na spłatę hipotek, przedtem mogli sprzedać dom i spłacić długi. Przy coraz niższych cenach, już nie. Banki na całym świecie nie dostały swoich pieniędzy. I tak zrodził się krach.
Wydawałoby się, że fala już przeszła. Fed sypie miliardami dolarów, a Kongres przygotowuje ustawę, która ma pomóc zadłużonym refinansować kredyty na tańsze, dotowane przez rząd. Koszty? Ponad 300 miliardów dolarów, ale wydatek ma pomóc.
Jednak gdy finansiści z Wall Street łapią pierwszy oddech, gdy wydaje się, że już sięgnęli dna, tuż za rogiem czai się kolejne zagrożenie. Tym razem na o wiele większym rynku zwykłych kredytów w Kalifornii, najludniejszym stanie Ameryki, gdzie ceny domów zaczęły spadać jako pierwsze. Obecnie odsetek przejęć domów jest dwukrotnie wyższy niż średnia krajowa.
Kredyty mieszkaniowe stają się coraz droższe. Fed musi podnieść stopy procentowe, aby kraj przed inflacją, a dolara przed ostatecznym upadkiem. W tej sytuacji dobrze sytuowani Amerykanie staną przed wyborem:
W marcu branżowe stowarzyszenie California Association of Realtors podało dramatyczne dane o rynku nieruchomości. W porównaniu z zeszłym rokiem cena spadła o 26, a sprzedaż o 29 proc. Tanie domy czekają na chętnych. Skromny dom w Sacramento można już kupić za 130 tys. dolarów!
To nie koniec. Podobnie jak klienci subprime, ci bogatsi też wzięli promocyjne kredyty. Przez pierwsze 4-5 lat płacą minimalne raty. Gdy ten okres się skończy, raty mogą wzrosnąć nawet dwukrotnie.
Co mają zrobić racjonalnie myślący Amerykanie, skoro mieszkają w taniejących domach, które nie są ich własnością a kredyt do spłacenia znacznie przewyższa ich wartość?
To nie wszystko. W czasach amerykańskiej bańki mieszkaniowej (jakoś tak się dzieje, że podczas każdej bańki nikomu nie przychodzi do głowy jej koniec) banki oferowały wielu klientom kredyty bez prawa regresu (nonrecourse loan). Co to oznacza? Klient może oddać bankowi dom, a ten nie może odzyskać ani centa więcej niż wynosi jego rynkowa wartość.
Czeka nas druga, być może dużo większa od poprzedniej, fala finansowego tsunami. No, chyba że bogaci Amerykanie poświęcą się dla dobra ogółu. Kto? Amerykanie?
Coś nam się wydaje, że rząd i Wall Street bardzo żałują prześladowań komunistów w latach 50. Tylko ta ideologia mogłaby dziś uratować Amerykę.
bci, slate.com
Dzisiaj i jutro w...

Siedem lat temu powstał...

Mało kto wie, że polski...

Miłośnicy filmów dla...

To wygląda na ogólny trend...

Status bardzo grubej ryby...

Doświadczenie z hazardem...