
36 proc. polskich użytkowników internetu korzysta z przeglądarki Firefox. To druga najczęściej używana przeglądarka internetowa w Polsce i na świecie - gdzie zdobyła uznanie prawie 15 proc. internautów. Taki wynik cieszy być może przeciwników monopolu - Firefox jest realną konkurencją dla wbudowanej w systemy Windows przeglądarki Internet Explorer. Niestety wygląda na to, że Firefox to narzędzie, które buduje inny monopol, być może groźniejszy niż Microsoft.
Właścicielem przeglądarki Firefox jest Mozilla Foundation, organizacja non-profit. Kiedy przeglądarka odniosła sukces, aby uniknąć problemów podatkowych, fundacja powołała przedsiębiorstwo Mozilla Corporation. Firma przyjmuje na swoje konta zyski i wpłaty od sponsorów Firefoxa. W 2005 roku aż 95,2 proc. przychodów obu podmiotów Mozilli pochodziło z jednego źródła - Google. Zarówno Google jak i Mozilla mieszczą się w Mountain View, a ich współpraca jest z każdą wersją Firefoxa bliższa.
Google promuje przeglądarkę płacąc w programie AdSense 1 USD za każdego pozyskanego użytkownika Firefox wraz z paskiem narzędziowym Google Toolbar. Przeglądarka promuje Google - pasek adresowy jest automatycznie powiązany z usługą "Szczęśliwy traf" Google, a domyślna strona startowa to obrandowana przez Firefoxa wyszukiwarka Google, domyślna wyszukiwarka przeglądarki w pasku wyszukiwania korzystającym z wtyczek Mycroft to również Google.
W wersji Firefox 2.0 przeglądarka wprowadziła zabezpieczenie przed phishingiem, czyli stronami podszywającymi się pod witryny instytucji finansowych czy sklepów w celu kradzieży danych użytkownika. Usługę tą oferuje wiele podmiotów, jednak w Firefoxie można korzystać jedynie z Google. Oznacza to, że każdy adres strony internetowej na którą zagląda użytkownik Firefoxa z włączoną "zaawansowaną ochroną" jest wysyłany do sprawdzenia na serwery Google.
Dotyczy to również adresów połączeń szyfrowanych SSL (HTTPS) oraz pobierania plików (FTP), czyli potencjalnie takich, o których użytkownik nie chce nikogo informować. Adresy te są łączone z plikami cookies pozwalającymi zidentyfikować sesję i użytkownika.
Kolejna wersja Firefoxa 3.0 pod nazwą kodową Gran Paradiso może dostarczyć Google kolejnych informacji. Jedna z funkcji nowej wyszukiwarki to "awesome bar" - rewolucyjny pasek nawigacyjny sugerujący adresy internetowe po wpisaniu kilku liter. Przeglądarka pozna więc skojarzenia użytkowników ze stronami internetowymi, pokaże sposób w jaki wyszukujemy i porządkujemy używane przez nas strony internetowe. Google i Mozilla będą wiedzieć o nas jeszcze więcej.
Czy to źle? Niekoniecznie, korzystanie z Awesome Bar jest bardzo wygodne, mimo pewnych problemów z obsługą przy pomocy klawiatury. Być może warto oddać swoją prywatność Firefoxowi w zamian za wygodę. Zwłaszcza że monopoliści mogą być dokuczliwi dla niezależnych użytkowników. Przykładem mogą być kłopoty internautów, którzy wybrali przeglądarkę Opera.
Opera to produkt niezależny zarówno od Microsoftu, Google i Apple. Oferuje masę funkcji i jest bardzo szybka. Jej jedyna wada to konflikty z aplikacjami Google, który uparcie twierdzi, że Opera jest nieobsługiwaną przeglądarką mimo spełniania przez nią wszystkich norm W3C. Użytkownicy korzystający z Opera mieli też kłopoty z dostępem do stron MSN Microsoftu. Microsoft po rozpoznaniu przeglądarki Opera przesyłał jej kod inny niż użytkownikom IE czy Firefoxa, powodując błędy w wyświetlaniu strony. Jedynym sposobem na ominięcie pułapek przy korzystaniu z Opera jest dla Google zainstalowanie patcha, zaś dla Microsoftu ukrycie nazwy przeglądarki.
Czytelnicy Managerii mogą się cieszyć jednakową obsługą wszystkich przeglądarek, dlatego pozostawiamy Wam wolny wybór.
Piotr Wrzosiński

Pochodzącą z Kolumbii...

Niedaleko stąd w czeskiej...

Mało znana firma finansowa...

Gdańska stocznia Sunreef...

Roman Abramowicz, jeden z...

Liczba Chińczyków, którzy...

Polska służba zdrowia...