02.04.200806:57

Google - hydra nie do zabicia

Eric Schmidt, szef Google
fot. AP
Od początku roku cena akcji Google na NASDAQ spadła o ponad 36%. Od tego czasu jedynym wydarzeniem, które wzbudziło na chwilę zainteresowanie inwestorów akcjami GOOG były nieporadne ruchy Microsoftu próbującego przejąć Yahoo!. Najlepsi pracownicy od jakiegoś czasu odchodzą z Mountain Valley zakładając własne, konkurencyjne dla Google firmy. Czy czas Google się skończył? Nie łudźcie się, ten potwór nie może zbankrutować.

 

Naszym celem jest umożliwienie użytkownikom Google zadania pytania "Co mam zrobić jutro?" czy "Jaką mam wybrać pracę?" - Eric Schmidt, CEO Google

Według Erica Schmidta (na zdjęciu) jedynym, co przeszkadza "doskonałej wyszukiwarce" w odpowiedzi na te pytania, jest zbyt mała wiedza o jej użytkownikach. To ma być główne pole ekspansji Google. Pomóc w tym ma personalizacja usług, czyli iGoogle.

Ten artykuł piszę w jednej z aplikacji iGoogle - Google Docs. Dzięki temu Google wie, że niepokoi mnie jego zainteresowanie naszą prywatnością. Kiedy wyślę go do redakcji Managerii, Google też się o tym dowie. Czy odpowiednio obniży Page Rank naszego serwisu?

Wyszukiwarka wie już, że na moim prywatnym blogu zamieściłem tłumaczenie opowiadania "Scroogled" Cory'ego Doctorowa - opowiadającego o zagrożeniu wszechwiedzą Google.

Google wie też, kiedy zmieniam pracę, i zna szczegóły kontraktu negocjowanego m.in. za pośrednictwem poczty elektronicznej Gmail. Wie, w jakiej okolicy szukam właśnie mieszkania i ile mogę na nie wydać. Wie, jaką bieliznę kupiłem ostatnio i dla kogo. Zna moje najintymniejsze szczegóły - w końcu nawet z Nią rozmawiam przez GTalk.

Google wie, jakie choroby mnie interesują, jednak nie wie jeszcze, czy to ja na nie cierpię czy może ktoś z moich bliskich. Dlatego rozwijana jest usługa Google Health, która ma docelowo zapewnić wyszukiwarce dostęp do moich (i Waszych też) danych medycznych.

Google wie, jakie mam poglądy polityczne, co lubię jeść, jakie programy TV oglądam i jakie czytam książki. Zna większość moich znajomych i wie, z kim robię interesy a kogo obgaduję za plecami.

Informacje te nie są dostępne z poziomu wyszukiwarki, prawdopodobnie nie ma do nich dostępu żaden człowiek. Google kasuje zebrane co 18 miesięcy dane, ale i tak ma ich więcej, niż jakakolwiek rządowa agencja. Chyba że Google udostępnia swoje zbiory amerykańskiej NSA. Wtedy jestem spalony, bo wyszukiwałem m.in. "Anarchistyczną książkę kucharską", Rona Paula, Bin Ladena i film Zeitgeist w Google Video. Niewątpliwie zasługuję na przesłuchanie w bazie w Guantanamo.

Czy firma, która ma tak wielką wiedzą o moim życiu, może kiedykolwiek mieć kłopoty finansowe?
Nie sądzę, ma bowiem co najmniej kilka sposobów na to, by wpłynąć na giełdę.

Google Finance może dobierać informacje tak, aby użytkownicy usługi byli przekonani o zyskach ze spółek internetowych. Wyniki wyszukiwania mogą pomijać niewygodne dla google kwestie - tak jak robi to chińska wersja Google.cn czy Google Maps, kiedy chcesz obejrzeć niektóre budynki uznane przez władze za "strategiczne".

"Doskonała wyszukwiarka będzie jak umysł Boga" - Sergey Brin, twórca Google.

Google nie musi zresztą martwić się kursem akcji. Dysponując wiedzą o naszych zwyczajach może zdobywać pieniądze w inny sposób - na przykład umawiając się z Wal-Mart i przejmując handel detaliczny w USA.

Dzięki "boskiej wiedzy" Google w sojuszu z siecią dystrybucyjną Wal-Mart może dostarczyć nam wszystko czego potrzebujemy i skasować nasze karty kredytowe bez naszej wiedzy. Większość klientów byłaby przecież uradowana cotygodniową darmową dostawą wszystkich oczekiwanych produktów bez potrzeby szukania ich na półkach. Kto z klientów A.pl nie zapisałby się na darmowy test takiej usługi w Warszawie?

Google ma też możliwość szybkiej reakcji na zapotrzebowanie rynku. Wyobraźmy sobie, że pojawia się nowa moda na wzór tej z Pokemonami. Pierwszy o zainteresowaniu nowym gadżetem dowie się przecież Google Trends - nic prostszego niż uzyskać wyłączność na dystrybucję supermodnego produktu w strefie geograficznej skąd płyną zapytania.

Pomysłów na wykorzystanie wiedzy płynącej z największej na świecie wyszukiwarki może być znacznie więcej.
Google nigdy nie zbankrutuje, jest bowiem ludzkim tworem zbliżonym do boskości bardziej niż gotycka katera. Prawie wszechwiedzący, prawie nieśmiertelny. Niestety tylko prawie na pewno nie czyniący zła.

Piotr Wrzosiński

Dodaj swój komentarz:
Autor:
Login / Pseudonim: Hasło:
Komentuj pod pseudonimem jako Gość lub zaloguj się
| Załóż konto
Komentarz:
Galeria Managerii
Najczęściej czytane

Ciekawe? Czytaj dalej na BlogFrog.pl