18.03.200810:45

Bear Stearns splajtował. Fed boi się kolejnych bankructw

Wall Street
Fot. Hiroko Masuike NYT
Bear Stearns, piąty największy bank inwestycyjny w USA, zostanie przejęty przez JP Morgan Chase & Co za kwotę ok. 240 mln dol. W ubiegłym tygodniu upadł notowany na amsterdamskiej giełdzie fundusz Carlyle Capital Corporation, należący do amerykańskiego giganta inwestycyjnego Carlyle.


Kilka tygodni temu rząd brytyjski znacjonalizował prywatny bank Northern Rock, by ratować go przed bankructwem. To nie koniec i należy spodziewać się kolejnych plajt - ostrzegają analitycy.

Fed na wojnie

Piątkowa informacja, że nowojorski oddział Rezerwy Federalnej wraz z JP Morgan (drugim co do wielkości amerykańskim bankiem) organizują awaryjną pożyczkę dla Bear Stearns, wywołała przecenę akcji banku nawet o ponad 50%. Okazało się jednak, że zastrzyk gotówki nie uratuje banku i konieczna jest jego sprzedaż.

W niedzielę przedstawiciele JP Morgan Chase poinformowali, że bank Bear Stearns za 2 dol. za akcje. 2 dol. za akcję to niewiarygodnie mało nie tylko w porównaniu do 2007 r., kiedy ceny akcji Bear Stearns wynosiły ponad 172 dol, lecz także w porównaniu do piątkowych wyników notowań firmy na giełdzie.

Bezpośredniego wsparcia tej transakcji udziela bank centralny, który podkreślał, że upadek jednego z najważniejszych banków inwestycyjnych mógłby być katastrofą dla amerykańskiej gospodarki. Federalna Rezerwa zaoferowała bankowi JP Morgan linię kredytową w wysokości 30 mld dol na przejęcie Bear Stearns. Ekonomiści jednak ze sceptycyzmem podchodzą do tej decyzji.

Ponadto w niedzielę Fed ogłosił specjalny program kredytowy, w ramach którego umożliwiono zaciąganie pożyczek bezpośrednio w Fed instytucjom finansowym, zaliczanym do tzw. primary dealers. Taki mechanizm został ustanowiony jeszcze w latach 30. ubiegłego wieku w czasach Wielkiego Kryzysu, i będzie po raz pierwszy od ponad 80 lat wykorzystany po to, by ratować amerykańską gospodarkę.

"To nie jest rodzaj pomocy, który chcielibyśmy widzieć. Fakt, że Bear Stearns jest wyprzedawany za 2 dol. za akcje jest alarmujący. Fakt, że Fed korzysta z narzędzi, które nie były używane od czasów Wielkiego Kryzysu, jest alarmujący" - komentował ostatnie wydarzenia jeden z amerykańskich analityków.

"Fed jest na wojnie"- uważa publicysta "Times" Irwin Stelzer. Coraz częściej mówi się, że ostatnie dramatyczne decyzje Fed nie są już w stanie zatrzymać rozpędzonego kryzysu w Stanach Zjedonoczonych, który odbija się coraz głośniejszym echem na rynkach całego świata.

Według magazynu "Times", londyńskie City spodziewa się kolejnych bankructw funduszy na miarę ubiegłotygodniowego upadku Carlyle Capital.

Ratunek przed bankructwem

Fundusz Carlyle Capital, notowany na giełdzie w Amsterdamie, splajtował na inwestycjach w amerykańskie obligacje hipoteczne. W ubiegły czwartek fundusz podał, że nie wybrnie z problemów i nie jest w stanie spłacić prawie 17 mld dolarów długu. W ciągu tygodnia akcje funduszu spadły o ponad 87% z 2,45 euro do 35 centów. W niedzielę przedstawiciele funduszu poinformowali, że rozpoczynają zamykanie firmy i wyprzedawanie swojego majątku. Co ciekawe, Carlyle poszedł na dno, mimo że miał w portfelu jedynie kredyty hipoteczne z tzw. wyższej półki, a nie subprime.

Więcej dokładnych informacji o tym, jak inne duże instytucje finansowe, zwłaszcza banki inwestycyjne, odczuły kryzys kredytów hipotecznych, będzie można poznać po opublikowaniu w tym tygodniu ich wyników finansowych za pierwszy kwartał. Wiadomo, że niemal każdy zanotował jakieś straty. Pytanie jest, czy są one na tyle duże, że bankom może grozić bankructwo? W piątek największą stratę zanotował jeden z najstarszych i największych amerykańskich banków - Lehman Brothers. Analitycy już spekulują, jak poważne problemy może mieć nowojorski bank.

Obecna zamieszanie wokół Bear Stearns przypomina nieco niedawne kłopoty mniejszego brytyjskiego banku hipotecznego Northern Rock, który również otrzymał pomoc od banku centralnego. We wrześniu wyszło na jaw, że bankowi nagle zabrakło gotówki, na co klienci zaczęli masowo likwidować depozyty. Początkowa pomoc brytyjskiego banku centralnego tylko pogorszyła sprawę i w końcu rząd musiał znacjonalizować bank, co nie spodobało się większości akcjonariuszom.

Banki centralne chwytają się różnych sposobów, aby uratować przed kolejnymi plajtami ważnych dla całej gospodarki banków i funduszy inwestycyjnych. Według analityków i publicystów obecny tydzień przedświąteczny może być kluczowy dla dalszego rozwoju wypadków. Wszyscy z niecierpliwością czekają na najnowsze wyniki finansowe największych amerykańskich banków.

Zuzanna Szybisty

Dodaj swój komentarz:
Autor:
Login / Pseudonim: Hasło:
Komentuj pod pseudonimem jako Gość lub zaloguj się
| Załóż konto
Komentarz:

Ciekawe? Czytaj dalej na BlogFrog.pl