Amerykańscy konsumenci wydają więcej niż zarabiają, ponieważ do banków napływają oszczędności z reszty świata. To wspaniały świat, ale to nie może trwać wiecznie.
Komentuje George Soros Inwestor, wizjoner rynków finansowych, znany z gigantycznej akcji spekulacyjnej z 1992 roku , która pogrążyła funta, ale dla niego zarobiła fortunę. Soros przewidywał, obecny kryzys już w 1999 roku:
Bańka cenowa aktywów to zagrożenie dla światowego rynku. Kapitał wychodząc z dotkniętych kryzysem rynków wschodzących, skupił się w bezpiecznym raju rynków zachodu. Najniższe w historii stopy procentowe drastycznie ograniczą zwrot z inwestycji. W rezultacie ludzie zainwestują w akcje w Stanach Zjednoczonych, ceny akcji rosną, Amerykanie pomyślą że są bogaci i wydadzą zbyt dużo. A wtedy akcje zaczną spadać.
Wczoraj tylko pogłębiał niepokój inwestorów. Ale co ma robić, skoro reputacja nie pozwala mu zbyt często się mylić:
Sytuacja jest bardziej krytyczna niż w czasie jakiegokolwiek kryzysu finansowego po drugiej wojnie światowej. Jest też ryzyko, że gospodarka europejska może wejść w recesję
Zdaniem Sorosa politycy byli pod wpływem fałszywego przekonania że rynek jest stabilny. Mało kto rozumie, że również Europa jest zagrożona recesją, przestrzega. Akcje na unijnych parkietach spadły w ciągu ostatniej doby o prawie 6 proc. To największy dzienny spadek od ataków 9/11/2001.
Nie jest dobrze. Manageria domyśliła się, że Soros stracił wiarę w system finansowy i rzucił się w otchłań hedonizmu. Teraz mamy okazję poznać szczegóły jego rozumowania:
To oczywiste, że Fed jest opieszały w reakcji na kryzys. Kieruje się teorią rynku, która jest fałszywa. To idea, że rynek odzwierciedla rzeczywistość, że powinno się bazować na informacjach z rynku. W rzeczywistości jednak, nowe instrumenty inwestycyjne utrudniają szacowanie ryzyka. Regulatorzy właściwie zrezygnowali z własnego szacowania ryzyka, bo to zbyt trudne. Myślimy, że mamy zawodowców, którzy się zajmują ryzykiem i ufamy im. To podstawowy błąd - wiara że rynek może się sam naprawić.
Ludzie na rynku są w otoczeniu konkurencyjnym. Powiedzmy, że niektórzy zaczną mówić, że to niepewne, przestaną udzielać pożyczek. Oczywiście inni ludzie nadal będą ich udzielać. Ci którzy przestali udzielać kredytów, stracą pracę, bo nie będą mieli wyników. Więc tańczysz, dopóki gra muzyka. Jeśli przestaniesz wypadniesz z parkietu. To właśnie dzieje się teraz.

Alan Greenspan, który przez 18 był prezesem FED, nie ma złudzeń:
Kryzys będzie trwał aż do zakończenia spadku cen nieruchomości i zlikwidowaniu nadwyżki nowych domów. To zatrzyma niestabilność nie tylko pożyczek hipotecznych, ale też ubezpieczeń opartych na nieruchomościach. Oczywiście konsekwencją będą bardzo duże straty, jednak po okresie dostosowania do nowych cen amerykańska i światowa gospodarka wrócą do formy.
I broni się przed odpowiedzialnością:
Gdyby jednak kryzys nie nadszedł na rynku hipotecznym, byłby wywołany inną przyczyną. Tej bańce nie dało się zapobiec polityką monetarną.
John Paulson, inwestor, nowy pracodawca Greenspana - na kryzysie zarobił w zeszłym roku 3 mld dolarów:
Zbieram efekty swoich decyzji podjętych we właściwym czasie.
Donald Trump, inwestor rynku nieruchomości. Jego recepta na sukces, to zawsze iść na przekór tłumowi. Nic dziwnego, że
cieszy się z zamieszania.
Zarobiłem dużo pieniędzy, kiedy inni mówili o spadkach na rynku nieruchomości. To czas negocjowania zakupów i fantastycznych transakcji. Pozwólmy nerwowym i nijakim biznesmenom pracować na naszą korzyść.
Legendarny inwestor Warren Buffett jest bezlitosny dla Wall Street, ale optymistyczny w prognozach:
Jeśli chodzi o zabezpieczenia oparte na hipotekach, to można też sprzedawać toksyczne odpady - co nie znaczy, że to dobry pomysł. Wall Street uwierzyło w swoją własną propagandę - zaczęli sami kupować te produkty, może dlatego, że nikt inny nie chciał ich kupić. Działało doskonale dopóki nie przestało działać. Teraz Wall Street pije piwo które sama nawarzyła, ale da sobie radę. Mamy gospodarkę, która to przetrzyma.
Z kolei George W. Bush, Prezydent USA, zapowiadając rządowy plan pomocy.
Nie ma doskonałej recepty, ale właściciele domów zasługują na naszą pomoc. Kredytodawcy i inwestorzy poniosą ogromne straty, wiec mają interes w tym aby pomóc właścicielom w rozwiązaniu problemu hipoteki i uniknąć przejęcia nieruchomości.
Wenhua Ma, prezes Chińskiego Banku Handlowego, prawdopodobnie stracił 103 miliony juanów na kryzysie.
Amerykański kryzys sprawi, że chińskie banki będą uważniej udzielały pożyczek hipotecznych. To dla nas dzwonek alarmowy.