

Ci Motoroli, od niedawna trzeciego, a nie drugiego producenta telefonów komórkowych, tak się wściekli, że szef koncernu Ed Zander, właśnie pożegnał się z posadą.
Do niedawna menedżer kojarzył się ze złotymi czasami korporacji. Wprowadził na rynek największy komórkowy hit ostatnich czasów - linię RAZR. To bardzo ciekawy produkt. Nie słyszeliśmy właściwie ani jednej w pełni pochlebnej opinii na temat tych telefonów, ale dzięki atrakcyjnej cenie i skutecznemu marketingowi sprzedają się świetnie.
Problem w tym, że od czasu wprowadzenia pierwszego modelu RAZR, Motorola nie zrobiła nic. Dlaczego? Bo takie były wytyczne samego CEO: - Wielu z was zastanawia się, co będzie po RAZR. Moja odpowiedź: więcej RAZR - mówił kilka miesięcy temu Zander. I rzeczywiście. Firma co jakiś czas wypuszczała na rynek nowy model. Najpierw był RAZR 2G, potem 3G, we wszystkich kolorach.
Jeszcze kilka miesięcy temu również w Polsce pojawiły się reklamy RAZR, które eksponowały tę samą od dwóch lat "nowość" - płaski niczym brzytwa kształt:
Jednak na rynek komórek to za mało. Ostatni rok to dla Motoroli katastrofa. Jej udział w globalnym rynku spadł z 21 do 13 proc., przez co producent stracił drugą pozycję na rynku na rzecz koreańskiego Samsunga.
Akcjonariusze od miesięcy domagali się dymisji dyrektora zarządzającego. Powód? Brak wizji i poświęcenie marży na rzecz zwiększenia sprzedaży linii aparatów.
Twardy Zander uległ, gdy do grona przeciwników dołączył jeden z dwudziestu najbogatszych amerykanów i wpływowy udziałowiec koncernu Carl Icahn. Od początku przyszłego roku jego dotychczasowy podwładny Greg Brown.
Jak tłumaczy swoją decyzję? 61-letni menedżer odchodzi, bo chce spędzić więcej czasu ze swoją rodziną. Oczywiście. Mimo to Zander do maja pozostanie prezesem rady nadzorczej. Do 2009 roku, czyli do końca kontraktu, będzie pełnił funkcję doradcy Browna, przed którym stoi nie lada wyzwanie.
Rynek przyjął zmianę entuzjastycznie. Akcje koncernu poszły w górę.
Zander, który przepracował w branży 40 lat, ma opinię wyjątkowo pracowitego, ale niezbyt skutecznego dyrektora. Wizjonerem nie był. Zasłynął między innymi lakoniczną recenzją nowego modelu iPoda z bardzo pojemną pamięcią, który pojawił się dwa lata temu: "Pieprzyć Nano. Co do diabła potrafi Nano? Kto słucha tysiąca utworów", ocenił.
Był najwyraźniej już bardzo sfrustrowany brakiem pomysłów na to, co po RAZR. Kilka miesięcy temu "Wall Street Journal" ujawnił ulubione powiedzonko Zandera : "Kocham moją pracę. Nienawidzę klientów".

Pochodzącą z Kolumbii...

Niedaleko stąd w czeskiej...

Mało znana firma finansowa...

Gdańska stocznia Sunreef...

Roman Abramowicz, jeden z...

Liczba Chińczyków, którzy...

Polska służba zdrowia...