
Wszyscy są zgodni, że sukces reprezentacja zawdzięcza trenerowi, bo sami zawodnicy nie są lepsi niż kiedyś. Nadal w zespole nie mamy gwiazd. Różnica polega na tym, że ci zawodnicy grają lepiej. Leo wycisnął z nich 300 procent normy. Zespół pokonał nawet czwartą na świecie Portugalię.
Przedstawiamy sześć czynników, które sprawiają, że Leo Beenhakker to menedżer doskonały:
1. Sukces. Historyczne wyniki to argument, którego nie sposób nie docenić. Tymczasem Leo pytany o to, czy wprowadzenie Polski do euro po raz pierwszy to jego największe osiągnięcie tylko się śmieje. Dwa lata temu wprowadził pierwszy raz w historii na mundial reprezentację Trynidadu i Tobago, malutkiego kraju z Karaibów, który aby osiągnąć ten cel musiał pokonać Meksyk.
2. Wiedza. Beenhakker to świetny fachowiec z doświadczeniem - prowadził m.in. najbardziej renomowany klub piłkarski Real Madryt. Respekt przed jego sądami czują współpracownicy i podwładni, czyli piłkarze. To znacznie ułatwia sprawę.
3. Trafne decyzje. Aura guru ułatwia akceptację nawet kontrowersyjnych decyzji, ale bardzo trudno ten status utrzymać. Leo Beenhakker popełnił jeden błąd - na początku eliminacji przed przegranym meczem z Finlandią. Potem dobierał taktykę i skład nieomylnie.
4. Charyzma. Największe gwiazdy reprezentacji - Żurawski, Krzynówek, Lewandowski, Smolarek, nie od razu przekonali się do nowego trenera. Teraz jedzą mu z ręki. Ten ostatni jest postrzegany w Europie jako niezły piłkarz z przebłyskami geniuszu. Tak się składa, że objawiają się, gdy gra dla Beenhakkera.
5. Motywacja. Od kilkudziesięciu lat po raz pierwszy widać, że polscy piłkarze wierzą w siebie.
6. Dyplomacja. Beenhakker zaczynał pracę w atmosferze nienawiści wśród członków zarządu jego korporacji - PZPN. Miał przechlapane - człowiek z zewnątrz, który może udowodnić środowisku polskich szkoleniowców niekompetencje. No bo jeśli z tymi samymi piłkarzami mu się uda? "Nie ma pojęcia o naszych piłkarzach i futbolu", mówił Jan Tomaszewski. "Powiedziałbym mu wprost: Tam są drzwi", tak komentował pomysł zatrudnienia obcokrajowca Grzegorz Lato. Beenhakker nie odcinał się, tylko spokojnie pracował. Najpierw przekonał do siebie prezesa - Michała Listkiewicza. Najbardziej nienawistnymi się nie przejmował. Musieli przyznać mu rację po awansie.
Jakie są jego wady? Dowiemy się w przyszłym roku podczas finałów.

To wygląda na ogólny trend...

Roman Abramowicz, jeden z...

Swoje interesy prowadził...

Rozczarowany giełdą?...

Dzisiaj wreszcie...

Pochodzącą z Kolumbii...

Gry losowe to magia. A na...