26.11.200718:54

Beenhakker - menedżer prawie idealny

Fot. Kuba Atys / AG
Menedżerem miesiąca, jeśli nie roku, zdecydowanie zostaje trener polskiej reprezentacji Leo Beenhhaker. Dla tych, którym udało się nie zauważyć, Polska tydzień temu po raz pierwszy w historii awansowała do finałów piłkarskich Mistrzostw Europy.

Wszyscy są zgodni, że sukces reprezentacja zawdzięcza trenerowi, bo sami zawodnicy nie są lepsi niż kiedyś. Nadal w zespole nie mamy gwiazd. Różnica polega na tym, że ci zawodnicy grają lepiej. Leo wycisnął z nich 300 procent normy. Zespół pokonał nawet czwartą na świecie Portugalię.

 

Przedstawiamy sześć czynników, które sprawiają, że Leo Beenhakker to menedżer doskonały:

 

1. Sukces. Historyczne wyniki to argument, którego nie sposób nie docenić. Tymczasem Leo pytany o to, czy wprowadzenie Polski do euro po raz pierwszy to jego największe osiągnięcie tylko się śmieje. Dwa lata temu wprowadził pierwszy raz w historii na mundial reprezentację Trynidadu i Tobago, malutkiego kraju z Karaibów, który aby osiągnąć ten cel musiał pokonać Meksyk.

 

2. Wiedza. Beenhakker to świetny fachowiec z doświadczeniem - prowadził m.in. najbardziej renomowany klub piłkarski Real Madryt. Respekt przed jego sądami czują współpracownicy i podwładni, czyli piłkarze. To znacznie ułatwia sprawę.

 

3. Trafne decyzje. Aura guru ułatwia akceptację nawet kontrowersyjnych decyzji, ale bardzo trudno ten status utrzymać. Leo Beenhakker popełnił jeden błąd - na początku eliminacji przed przegranym meczem z Finlandią. Potem dobierał taktykę i skład nieomylnie.

 

4. Charyzma. Największe gwiazdy reprezentacji - Żurawski, Krzynówek, Lewandowski, Smolarek, nie od razu przekonali się do nowego trenera. Teraz jedzą mu z ręki. Ten ostatni jest postrzegany w Europie jako niezły piłkarz z przebłyskami geniuszu. Tak się składa, że objawiają się, gdy gra dla Beenhakkera.

 

5. Motywacja. Od kilkudziesięciu lat po raz pierwszy widać, że polscy piłkarze wierzą w siebie.

 

6. Dyplomacja. Beenhakker zaczynał pracę w atmosferze nienawiści wśród członków zarządu jego korporacji - PZPN. Miał przechlapane - człowiek z zewnątrz, który może udowodnić środowisku polskich szkoleniowców niekompetencje. No bo jeśli z tymi samymi piłkarzami mu się uda? "Nie ma pojęcia o naszych piłkarzach i futbolu", mówił Jan Tomaszewski. "Powiedziałbym mu wprost: Tam są drzwi", tak komentował pomysł zatrudnienia obcokrajowca Grzegorz Lato. Beenhakker nie odcinał się, tylko spokojnie pracował. Najpierw przekonał do siebie prezesa - Michała Listkiewicza. Najbardziej nienawistnymi się nie przejmował. Musieli przyznać mu rację po awansie.

 

Jakie są jego wady? Dowiemy się w przyszłym roku podczas finałów.
Dodaj swój komentarz:
Autor:
Login / Pseudonim: Hasło:
Komentuj pod pseudonimem jako Gość lub zaloguj się
| Załóż konto
Komentarz:
Galeria Managerii

Ciekawe? Czytaj dalej na BlogFrog.pl